Forum P³ocki Klub Fantastyki Elgalh'ai
Ma³y ruch? Zapraszamy na www.facebook.com/elgalh/
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   U¿ytkownicyU¿ytkownicy   GrupyGrupy  GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj siê, by sprawdziæ wiadomo¶ciZaloguj siê, by sprawdziæ wiadomo¶ci   ZalogujZaloguj 

Sesja "¦pi±ce lasy"
Id¼ do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Nastêpny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum P³ocki Klub Fantastyki Elgalh'ai Strona G³ówna -> Archiwum masowe / Archiwa z sesji
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz nastêpny temat  
Autor Wiadomo¶æ
Dragon_Warrior
God Emperor


Do³±czy³: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczyta³: 0 tematów

Pomóg³: 16 razy
Ostrze¿eñ: 0/5

PostWys³any: Pon 20:36, 13 Lis 2006    Temat postu:

Toran

S³uchaj±c s³ów najemniczki, Toran przytakiwa³ jedynie w kluczowych stwierdzeniach. Gdy za¶ zakoñczy³a u¶miechn±³ siê szeroko w kierunku jej s³uchaczy. – Tak wiêc plan jest prosty. Je¶li ich nie ustrzelimy to odpowiedz± salwa w nasz± stronê i najprawdopodobniej najpierw poszukaj± os³ony a dopiero potem przypomn± sobie o ¶pi±cych towarzyszach. – Krótka przerwa na wdech, ods³oni³a t³umione w ludziach Ideona emocje. Byli wyra¼nie zdenerwowani. Wcze¶niej sprawiali wra¿enie pewnych o swój los stra¿ników areny, maj±cych jedynie nadzorowaæ popisow± walkê najemników. Dopiero teraz dociera³o do nich, ¿e tutaj ka¿dy ma broñ i byæ mo¿e który¶ z aktorów zwróci siê dzi¶ tak¿e przeciw nim. Toran poczu³, ¿e musi kontynuowaæ zanim w±tpliwo¶ci odbior± tym ludziom mo¿liwo¶æ racjonalnego my¶lenia. By³oby to bowiem jeszcze gorsze, ni¿ gdyby oni wszyscy wspó³tworzyli z porywaczami swoj± zasadzkê. – Pozostaje jeszcze ustalenie sygna³u do ataku. Osobi¶cie proponuje aby by³y nim zwyczajnie pierwsze wypuszczone strza³y. Oczywi¶cie je¶li cos pójdzie nie tak sami musicie zdecydowaæ, pamiêtajcie tylko, ¿e próbujemy odbiæ zak³adnika i to, a nie wybicie ich do nogi, jest naszym g³ównym celem. Co wiêcej s±dzê Ideonie, ¿e chêtnie pojmiecie kogo¶ ¿ywego. Je¶li wartownicy padn± od strza³ nie powinno byæ z tym problemu, natomiast w przypadku improwizacji sam oceniaj czy chcesz ryzykowaæ ¿yciem swoich towarzyszy. – Nietypowa atmosfera tej sytuacji udzieli³a siê Toranowi w postaci delikatnych dreszczy. Nigdy wcze¶niej nie mia³ nawet okazji dowodziæ, czy przemawiaæ przed walk±. Dzi¶ czu³ jednak w sobie wewnêtrzn± pewno¶æ siebie. Cichy pomruk u¶pionego wojownika, a mo¿e nawet bestii, która lata temu przebudzi³a siê w nim by zawyæ nad grobem jego siostry. – Ruszamy ?


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Melania



Do³±czy³: 24 Wrz 2006
Posty: 10
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: Gdañsk/£ód¼

PostWys³any: Pon 22:04, 13 Lis 2006    Temat postu:

Art

Art zwolni³ nieco wodze, ¶lady na trakcie ¶wiadczy³y, ¿e nieznajomi s± niedaleko. Nagle ujrza³ zarys sylwetek, zsiad³ z konia i ruszy³ z wolna ku nim. Nie chcia³ by potraktowali go jak wroga.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lamarath



Do³±czy³: 07 Wrz 2006
Posty: 298
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: P³ock

PostWys³any: Pon 23:18, 13 Lis 2006    Temat postu:

Jasmine

Pytanie Torana wprawi³o w ruch potê¿n± machinê jej umys³u, który nastawia³ siê ju¿ na czekaj±c± ich akcjê. Wtedy to nagle poczu³a przenikliwy dreszcz od swej lewej d³oni. Demakhal B³yskawicznie, choæ spokojnie, by nie wzbudziæ paniki, zwróci³a siê na pó³noc.
- Czekajcie - rzuci³a - kto¶ siê zbli¿a. Prawie dwie¶cie króków od naszej aktualnej pozycji. Zsiad³ z konia i prowadzi go za uzdê. Z pewno¶ci± nas zauwa¿y³.
Raportuj±c niczym wojskowy zwiadowca przyjrza³a siê przybyszowi. Przyby³ z wioski, to pewne. W zakamarkach pamiêci rozpozna³a bliznê na twarzy.
To ten dziwny cz³owiek, co zna karczmarza. Nie wygl±da³ na kogo¶ sk³onnego do pomocy nieznajomym. Ech... Kolejny, na którego trzeba uwa¿aæ.
Zróci³a siê w stronê towarzyszy, chc±c sprawdziæ ich reakcje. Opu¶ci³a kuszê, choæ nie zarzuci³a jej na plecy. Czeka³a a¿ przybysz dotrze w pole widzenia grupy.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Piotreksus



Do³±czy³: 24 Wrz 2006
Posty: 194
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: z Otch³ani

PostWys³any: Pon 23:38, 13 Lis 2006    Temat postu:

Ideon wyszed³ przed ludzi na spotkanie je¼dzcowi i gdy tylko mia³ go na odleg³o¶æ piêciu kroków ztrzyma³ siê - Witaj ³owco, je¶li podró¿ujesz tak pó¼no noc± to pewnie masz swoje powody, ale ostrzegam lepiej tu siê zatrzymaj lub zawróæ, bo kawa³ek dalej obozuje grupa podejrzanych, a mo¿e i niebezpiecznych osobników. Mo¿esz te¿ przeprowadziæ swego konia przez las po lewej stronie to ich unikniesz, acz nadrobisz drogi. Reszta kompanów z pewno¶ci± siê ze mn± zgodzi.

Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Piotreksus



Do³±czy³: 24 Wrz 2006
Posty: 194
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: z Otch³ani

PostWys³any: Wto 17:23, 14 Lis 2006    Temat postu:

Folin podesz³a bli¿ej i spojrza³a dziwnie na kupca. -Czy nie mówi³e¶, ¿e po lewej s± bagna panie? - Ideon podrapa³ siê odruchowo w g³owê i z szerokim u¶miechem sprostowa³. - Te¿ racja, to znaczy musisz przeprowadziæ konia z prawej, ach ta pamiêæ, nigdy nie wiesz kiedy co¶ palniesz - Ideon wci±¿ siê u¶miecha³, jakby przeprasza³ przybysza ale chwile pó¼niej znów by³ powa¿ny

Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Piotreksus



Do³±czy³: 24 Wrz 2006
Posty: 194
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: z Otch³ani

PostWys³any: Wto 18:58, 14 Lis 2006    Temat postu:

Art wyjrza³ zza Ideona i ogarn±³ wzrokiem ca³a dru¿ynê, po czym znów spojrza³ na Ideona. heh, i oni niby maj± kogo¶ uratowaæ... a kto im pomo¿e? Hehehe, wygl±daj± jakby nie wiedzieli w któr± i¶æ, o tak- S³uchaj staruszku znam te lasy jak swoje podwórko i chyba pamiêæ ci lekko szwankuje bo bagna s± po prawej stronie, jednak sto kroków w g³±b to tylko podmok³a ¶ció³ka. która nie jest niebezpieczna, acz straszy wygl±dem, jednak chlupocze zbytnio jak przez ni± siê przeprawiaæ, dlatego lepiej trzymaæ siê blisko traktu. - Art zrobi³ krok w bok, spojrza³ przelotnie na Folin i mamrocz±c co¶ pod nosem podszed³ do reszty. - Jestem Arthur, ³owca, inaczej luk do wynajêcia. Jecha³em tu za wami od samego miasteczka jak zobaczy³em na co siê porywacie. Je¶li chodzi o mnie nie ma wielu pytañ a same odpowiedzi, co znaczy, ¿e macie mój ³uk je¶li bêdê z tego mia³ parê b³ysków. W obcnej sytuacji my¶lê, ¿e nierostropnie odrzucaæ nadarzaj±c± siê okazjê zwiêkszenia przewagi... wiêc, kto tu dowodzi?

Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lamarath



Do³±czy³: 07 Wrz 2006
Posty: 298
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: P³ock

PostWys³any: Wto 20:23, 14 Lis 2006    Temat postu:

Jasmine

Wiêc nos mnie nie zawiód³... I tego ba³am siê najbardziej. Czy¿bym siê pomyli³a co do niego? Ech.. Teraz to nie ma znaczenia. Chaos, który wkrad³ siê w my¶li Jasmine, skrystalizowa³ pozostawiaj±c zimn± i czarn± pustkê. Nie wiele razy w ¿yciu by³a w takiej sytuacji, ¿eby nie poznaæ siê do koñca na cz³owieku. Zastanawia³a siê nad przyczyn± tej s³abo¶ci. Gdyby by³a na misji, taka sytuacjia równa³aby siê ¶mierci, i jej, i informacji co gorsza. Ale na misji nie by³oby brata i nikt by go nie porwa³. Wspomnia³a s³owa swojego Mistrza, starego Alana de Feraeth. Nie maj±c rodziny nie masz s³abo¶ci, ale tak¿e nie masz inhibitora dla pieczêci twego ducha, która blokuje dostêp do nieskoñczonej si³y. Gdyby¶ by³a ¿o³nierzem, przyda³by ci siê, ale w tym zawodzie, równa³by siê rzutowi monet±: sukces - ¿yjesz, reszka - wszyscy nie ¿yj±. Pewno¶æ jest wiêcej warta ni¿ ryzyko. Ale kiedy staniesz w sytuacji, w której nie ma pewno¶ci, nie wahaj siê. W dniu, w którym wypowiedzia³ owe s³owa, chcia³ odwie¶æ j± od pomys³u spotkania z bratem. Teraz zrozumia³a, sk±d cieñ smutku i zawodu na jego twarzy, kiedy opuszcza³a jego posiad³o¶æ.
Nie, Mistrzu, udowodnie ci... Poradze sobie z tym. Muszê æwiczyæ tylko wiêcej.
Rozmy¶lania przerwa³ g³os przybysza. Arthur - ³owca. Umys³ Jasmine zacz±³ pracowaæ ze zdwojon± si³±, przemierzaj±c ¶cieszki prawdopodobieñstwa z szybko¶ci± wielokrotnie przewy¿szaj±c± ludzkie pojmowanie. Analizowa³a zachowanie i subtelne podprogowe przekazy dochodz±ce z cia³a ³owcy, wa¿±c jego duszê, jakby powiedzieli kap³ani.
Znam ten typ ludzi - pomy¶la³a - Przynajmniej s± jasno okre¶leni. Pieni±dz jest prosta, ¿eby nie powiedzieæ pierwotn±, motywacj± i dziêki temu rzadko zawodzi jako pieczêæ lojalno¶ci, pod warunkiem, ¿e osoba a tak¿e zasady wspó³pracy, s±jasno okre¶lone. Ale w ¶wiecie pieni±dza, trzeba byæ twardym.
Zrobi³a dwa kroki w stronê przybysza.
- Jeste¶ pewny, ¿e znasz odpowiedzi na wszystkie moje pytania? - zdanie zabrzmia³o wyzywaj±co i z³owrogo, niczym próba, która mia³a za zadanie okre¶liæ czy ³owca bêdzie ¿y³ czy zginie, gdzie stoi. ¯elazne twarz dziewczyny, w po³±czeniu ze wzglêdn± cisz±, wyciska³a z nadnerczy zapasy adrenaliny, sprawiaj±ce, ¿e cz³owiek nie my¶li za wiele, tylko mówi co wie. Po chwili jednak przemówi³a spokojniej tonem, który sugerowa³ uczciwy uk³ad:
- Parê b³ysków za twój ³uk, ale nie ruszasz siê ode mnie na odleg³o¶æ wiêksz± ni¿ trzy kroki, je¶li nie chcesz daæ mi posmakowaæ swojej krwi. Nie bardzo ufam przybyszom nocy, a tak... "Twój los, moim losem" - zacytowa³a jeden z dawnych powiedzeñ ¿o³nierzy armi cesarskiej.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Piotreksus



Do³±czy³: 24 Wrz 2006
Posty: 194
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: z Otch³ani

PostWys³any: Wto 20:54, 14 Lis 2006    Temat postu:

Art rozgl±da³ siê ciekawsko, gdy Jasmine stawia³a swe warunki, lecz gdy skoñczy³a zerkn±³ na jej twarz opuszczaj±c jedn± brew i u¶miechaj±c siê nieznacznie. - A wiêc poetka jest szefem, k³aniam siê - zrobi³ co rzek³, nie spuszczaj±c kobiety z oka - Przybysz nocy? Hmm, to mi siê nawet podoba, jednak i ja mam zasady, a im krótszy pies ma sznur tym wiêcej wo³a je¶æ. Ja te¿ znam trochê powiedzonek i mo¿e ciê to lekko uderzyæ po kieszeni pani, ale twe piekne lico niech nie k³opocze siê takimi drobiazgami. A wiêc jak? Idê z wami, czy odpoczywam konia i wracam?

Ideon i dwóch jego ludzi stanê³o za przybyszem - Co ty sobie wyobra¿asz? My¶lisz, ¿e niby jak mo¿na ci ufaæ przekupny psie... - Kupiec przeniós³ wzrok na Jasmine - Mam nadziejê, ¿e nie chcesz zniszczyæ ca³ego planu bior±c tego typka. Mam go odes³ac do domu?


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dragon_Warrior
God Emperor


Do³±czy³: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczyta³: 0 tematów

Pomóg³: 16 razy
Ostrze¿eñ: 0/5

PostWys³any: Wto 21:15, 14 Lis 2006    Temat postu:

Toran

- Odes³anie go do domu jest równie ma³o bezpieczne jak zabranie go ze sob±, o ile oczywi¶cie nie bardziej. Tutaj przynajmniej mamy go na oku. – G³os nie usi³owa³ nawet ukrywaæ rozbawienia. – Je¶li mia³bym poczuæ siê bezpieczniej odprawiaj±c tego cz³owieka bez nale¿ytej eskorty to ju¿ wola³bym poprosiæ porywaczy o seriê pojedynków jeden na jednego. W ka¿dym razie albo mu ufamy albo nie. Nie ma innych mo¿liwo¶ci.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lamarath



Do³±czy³: 07 Wrz 2006
Posty: 298
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: P³ock

PostWys³any: Wto 23:55, 14 Lis 2006    Temat postu:

Jasmine

Po chwili namys³u odezwa³a sie do Ideona.
- Nie, Ideonie, wezmê go ze sob±. Przyda siê dobry ³ucznik. A k³opotów sprawiaæ nie powinien. Spotka³am go ju¿ wcze¶niej i wiem, ¿e w razie czego poradzê z nim sobie bez trudu - u¶miechnê³a siê szelmowsko. - Dlatego chcê go mieæ nie dalej ni¿ trzy kroki ode mnie.
Zwróci³a siê do wszystkich.
Plan bez zmian, a Arthur ³owca idzie ze mn±, Toranem i Folin. Sygna³em bêda pierwsze strza³y i pierwsze cia³a, które padn± na ziemiê. Wtedy wkracza dru¿yna Ideona i robi porz±dek. Poczekamy chwilê, a¿eby zd±¿y³a zaj±æ pozycje po prawo od traktu oraz by Rico zd±¿y³ siê oddaliæ. My¶lê, ¿e nie ma niczego wiêcej do dodania. Gotowaæ siê, ludzie, i ruszamy!


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dragon_Warrior
God Emperor


Do³±czy³: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczyta³: 0 tematów

Pomóg³: 16 razy
Ostrze¿eñ: 0/5

PostWys³any: ¦ro 1:35, 15 Lis 2006    Temat postu:

Toran

Toran ¶cisn±³ mocniej swój ³uk. Wspomnienia z m³odo¶ci powraca³y niczym morskie fale. Niepowstrzymane i niezliczone lecz mimo wszystko na tyle ³agodne, ¿e nie powali³y go na ziemiê.

Ciemniej±cy ju¿ las otacza³ go woni± ¿ywicy i igliwia. Za¶ wyostrzony cisz± s³uch rejestrowa³ ka¿dy trzepot skrzyde³ i trzeszcz±ce od wiatru pnie drzew. Potem za¶ szelest i szary kontur. Napiêta strza³a i lotki muskaj±ce jego nos. ¦wist. Przywódca watahy wilków zawy³ lecz utrzyma³ siê na nogach. W tej samej chwili sze¶æ kolejnych zwierz±t wybieg³o zza powalonego zesz³otygodniow± burz± pnia. Warczenie w jednej chwili przybra³o na sile tak, ¿e odebra³o ch³opakowi oddech. Dwa pierwsze wilki skoczy³y do przodu za¶ pozosta³e rozpoczê³y swój osaczaj±cy rytua³. Kolejna strza³a. Dwa po prawej odcina³y ju¿ drogê ucieczki. Najm³odszy samiec wyrwa³ siê do ataku nie czekaj±c na pozosta³ych. Wzrok m³odzieñca wci±¿ jednak szuka³ celu. Zwierze skoczy³o próbuj±c chwyciæ za praw± nogê. Pó³ kroku w bok i szczêki zacisnê³y siê jedynie na szwach spodni. Pozosta³e bestie wci±¿ jednak na co¶ czeka³y. Dwa, trzy, piêæ, sze¶æ. Brakowa³o najwiêkszego, przywódcy. Wzmacniana jedynie skórzanymi rzemieniami nogawka powoli zaczyna³a ustêpowaæ. Stworzenia zacie¶nia³y kr±g. Dwie paprocie za jego plecami dawa³y z³udne poczucie bezpieczeñstwa. Szew pu¶ci³ za¶ warczenie usta³o. Trzeszczenie ciêciwy by³o teraz jedynym d¼wiêkiem jaki s³ysza³. Paprocie drgnê³y strz±saj±c porann± rosê. Teraz. Wilk upad³ wprost pod jego stopami. Pozosta³e warknê³y tylko raz, potem ucich³y i oddali³y siê w g³±b lasu. Toran spojrza³ na swoj± nogê. Krew sp³ywa³a z niej szkar³atnym strumykiem. Zwyciê¿y³. Wróci do domu jako zwyciêzca i mê¿czyzna.
Z oderwanej nogawki i kawa³ka liny zrobi³ co¶ na wzór noszy. Dziêki nim do rana powróci³ na skraj rodzinnej wioski, ci±gn±c za sob± trofeum. Las wci±¿ milcza³. Za¶ wiatr wygwizdywa³ sw± letni± jesienna pie¶ñ. Dopiero wy³aniaj±ce siê z pomiêdzy drzew kontury domów, przywiod³y ze sob± delikatn± pie¶ñ Reae, ma³ego, niezwykle rzadkiego ptaka, osiedlaj±cego siê czasem w pobli¿u ludzkich domostw. Od popularnych na dworach obrazów feniksa, ró¿ni³a go tak naprawdê tylko jedna barwa. Czerwone jak ogieñ pióra na krañcach skrzyde³, przechodzi³y bowiem w wewnêtrzn±, z³owró¿bn± czerñ. Nie dziwi³o wiec to, ¿e ¶piew tych ptaków, mimo i¿ piêkny, napawa³ s³uchaczy przede wszystkim obaw±.
- Toranie. Toranie! Twoja siostra! By³ wypadek podczas wyrêbu lasu! Twój ojciec pobieg³ ju¿ po maga z Retevri lecz ona oddycha coraz ciê¿ej. Uri i Wetrel przygotowali nosze. Musimy zabraæ j± i pod±¿yæ w kierunku wie¿y. Toranie s³yszysz mnie. Zaraz wyruszamy...


...Ruszamy! - G³os Jasmine by³ tak ró¿ny od tamtego. Lecz walka, która mia³a siê zaraz odbyæ...
Toran zatrzyma³ wzrok na m³odziutkiej Folin i ¶cisn±³ ³uk jeszcze mocniej. – Proszê Ciê uwa¿aj na siebie. – Szepn±³ gdy przechodzi³a obok niego.
Dopiero teraz my¶li zaczê³y kr±¿yæ swobodniej. W g³êbi umys³u kr±¿y³o ju¿ tylko jedno, zagubione zdanie. Gdyby tylko wtedy potrafi³ to co teraz. Czy gdyby posiada³ dzisiejsz± wiedzê o czy Lofin mia³a by szansê prze¿yæ?
Teraz jednak szed³ powoli prowadzony wskazówkami Jasmine. Raz to patrz±c na oddalaj±cego siê Ideona, raz na odleg³e jeszcze obozowisko, to wreszcie na elfkê nerwowo ¶ciskaj±c± jedn± z podarowanych jej strza³.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lamarath



Do³±czy³: 07 Wrz 2006
Posty: 298
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: P³ock

PostWys³any: ¦ro 20:46, 15 Lis 2006    Temat postu:

Jasmine

Sz³a przodem nas³uchuj±c cieni i obserwuj±c stra¿ników wokó³ wozu. Maszyna jej umys³u odlicza³a up³yw czasu z olbrzymi± precyzj± w celu synchronizacji ka¿dego ruchu z innym. Nie by³o to potrzebne w tej sytuacji, jako ¿e nie zna³a zbyt dobrze towarzyszy, ale by³ to bezwarunkowy odróch zaszepiony przez te kilka lat pracy z Nimi. Przemieszcza³a siê prawie bezg³o¶nie skutecznie omijaj±c wszelkie pu³apki d¼wiekowe, jakie zostawia natura, a i te sladowe d¼wiêki jakie wydawa³a wtapia³y siê w t³o otoczenia.
"Musisz miejscem. W mie¶cie - ¶cian±, w lesie - szumem drzew, na pustyni - piaskiem, na równinach - traw±, w ruinach - kamieniem, na cmetnarzu... duchem. Wtedy nie istniejesz dla ¶lepców, a dla widz±cych jeste¶ mira¿em."
Przystanê³a przy starej so¶nie spogl±daj±c na Arthura, a nastêpnie na Folin i Torana, którzy zostali trochê w tyle dla bezpieczeñstwa. Ju¿ nie my¶la³a o Ideonie i jego ludziach - koejny wyuczony zwyczaj. Uwa¿aæ na ¿ycie swojej grupy i tylko jej. Inni dowódcy martwi± siê innymi. Ca³kowicie zaw³adn±³ ni± instynkt dowódcy Ciszy, jak zwa³y siê pojedyñcze oddzia³y organizacji w której pracowa³a. By³a nim tylko raz w ¿yciu, ale to wystarczy³o, by zaszczepiæ instykt nieporównywalny z niczym na tym ¶wiecie.
Oddech zwolni³ do minimum, kiedy ruszy³a dalej.
Minê³o kilkaset uderzeñ serca kiedy zatrzyma³a siê na pozycji. Cieñ roz³o¿ystego krzewu skrywa³ j± i Arthura, który przykucn±³ po lewo od niej. Spojrzeniem wskaza³a pozosta³ej dwójce zaj±æ pozycje po przeciwnej stronie iglastego kar³a, by dobrze widzieli stra¿nika. Jako ¿e nadda³a drogi w g³±b lasu, raczej nie powinni zostaæ zauwa¿eni. Mino to zastyg³a w bezruchu obeserwuj±c wszelkich oznak, które mog³yby zdradziæ fakt, ¿e jednak siê nie powiod³o. Nastêpnie spróbowa³a zlokalizowaæ Ideona po drugiej stronie traktu, w g³êboko¶ci lasu, na tyle na ile pozwala³ jej wzrok ofiarowany przez Demakhala.
- Gotuj ³uk, ³owco - szepnê³a do jego ucha. D¼wiêk zabrzmia³ niczym powiew jesiennej bryzy. - Nied³ugo siê zacznie.
Stra¿nik znajdowa³ siê teraz cztety rumby po prawo od niej patrz±c twarz± w stronê traktu. Zgodnie z planem nie powinien spodziewaæ siê ataku "od ty³u", ale nadal istnia³y ¶cie¿ki prawdopodobieñstwa, które mog³y zmieniæ sytuacje. Opar³a kuszê na prawym barku, by st³umiæ mikrodrgania - niedoskona³o¶æ cia³a. Broñ by³a wycelowana w kierynku wrogów. Przyjrza³a siê le¿±cym przy ognisku z bliska, próbuj±æ zidentyfikowaæ w nich brata.
Ju¿ nied³ugo siê zacznie...
W³osy na jej karku zjerzy³y siê.
Mam z³e przeczucia...
Ja tak¿e...
Co¶ siê wydarzy, co¶ nieoczekiwanego...
Uwa¿aj, Jasmine...
Oczywi¶cie...

Twarz dziewczyny zala³a maska stali, nie by³a teraz kobiet±, by³a maszyn±. Konstruktem w³asnej woli ukszta³towan± przez lepszych od siebie...
Avatary, do mnie...


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Piotreksus



Do³±czy³: 24 Wrz 2006
Posty: 194
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: z Otch³ani

PostWys³any: Pi± 15:05, 17 Lis 2006    Temat postu:

Wiatr ci±gle siê nasila³, a czubki drzew ugina³y siê poddaj±c niewidzialnej sile, szum ogarn±³ ca³y las. Jakie¶ stare drzewo zatrzeszcza³o z³owrogo. gdzie¶ nidaleko dru¿yny Jasmine. Ciê¿ko by³o dojrzeæ cokolwiek w g±szczu po drugiej stronie traktu ,nawet ruch zdawa³ siê nie byæ uchwytny po¶ród faluj±cych krzewów. Nadal by³o jasno, lecz na pó³nocy napewno zaczyna³a siê jaka¶ jesienna burza. W odpowiedzi na s³owa Art napi±³ powoli swój kompozytowy ³uk. Ciêciwa zatrzeszcza³a poka¼nie, co zginê³o jednak w szumie wiatru, a wyra¼nie zarysowane miê¶nie ramienia mê¿czyzny ujawni³y sw± moc. W odpowiedzi na dzia³ania Arta, Folin tak¿e za³o¿y³a strza³ê na ciêciwê i przygotowa³a siê do strza³u. Art spojrza³ spod ukosa na Jasmine, a jego twarz wyra¿a³a jakie¶ niezadowolenie, przygl±da³ siê chwilê faluj±cym na wietrze w³osom dziewczyny po czym ponownie wycelowa³ przesuwaj±c ³uk lekko w lewo. Najemnicy wci±¿ siedzieli w miejscu rozgl±daj±c siê tylko uwa¿nie, nikt chyba nie spodziewa³ siê ataku.

Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dragon_Warrior
God Emperor


Do³±czy³: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczyta³: 0 tematów

Pomóg³: 16 razy
Ostrze¿eñ: 0/5

PostWys³any: Pi± 17:58, 17 Lis 2006    Temat postu:

Toran

- Czekajcie. Lepiej nie ryzykowaæ. – Cichy szept by³ nadzwyczaj melodyjny i spokojny. – Spróbujê sprawdziæ czy to nie pu³apka. – Prze³o¿y³ ³uk do lewej rêki, praw± za¶ zag³êbi³ do zawieszonej u pasa torby. Pewne i szybkie ruchy wyra¼nie dawa³y do zrozumienia, ¿e dobrze wie czego szuka. Czarne i l¶ni±ce granulki by³y najpewniej ziarnami jakiej¶ rzadkiej ro¶liny za¶ drobne i jasne nitki mog³y byæ tak drobinkami jedwabiu jak i pajêczyny. Toran spojrza³ uspokajaj±co na swoich towarzyszy po czym zacisn±³ piê¶æ. – Dzieci ziemi i powietrza. Wyruszcie raz jeszcze w sw± podró¿. Przeniknijcie nieprzeniknione i siêgnijcie ukrytego. Irdero. Tares Irei... – S³owa cich³y i rozp³ywa³y siê w wszechobecnym szumie traw. Otwarta d³oñ wypu¶ci³a ju¿ tylko leki podmuch wiatru. Zaklinacz westchn±³ ciê¿ko i wolno usiad³ na ziemi. – Jeszcze chwile – Szepn±³ cicho jakby sam do siebie. Mimo zaci¶niêtych powiek widaæ by³o ruchy oczu. Za¶ wyci±gniêta rêka wskaza³a kolejno trzy le¿±ce postacie, nastêpnie za¶ uprowadzony wóz.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dragon_Warrior
God Emperor


Do³±czy³: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczyta³: 0 tematów

Pomóg³: 16 razy
Ostrze¿eñ: 0/5

PostWys³any: Nie 16:24, 19 Lis 2006    Temat postu:

Toran

Wyraz twarzy zaklinacza powili z³agodnia³. Ruchy ga³ek ocznych zwolni³y. G³êboki wdech i ciê¿ki wydech. Potem bezruch. W chwili gdy Toran otworzy³ oczy jego cia³em wstrz±sn±³ silny dreszcz. Stoj±ca najbli¿ej Folin ma³o nie krzyknê³a. Minê³y jeszcze dwa oddechy nim odezwa³ siê do towarzyszy g³osem pe³nym niepokoju.
- Wartownicy stoj± jak widaæ i to koniec dobrych wiadomo¶ci. – Nie przerywaj±c monologu, przysun±³ praw± rêkê do siebie tak, aby widzieli ja tylko najbli¿si towarzysze. Zacisn±³ piê¶æ a nastêpnie wystrzeli³ palcem wskazuj±cym w górê. Gdy upewni³ siê, ¿e zwrócili na to uwagê zakre¶li³ palcem delikatny okr±g po czym, ju¿ kciukiem wskaza³ za siebie. Szybko podniós³ jednak rêkê do ust, palcem wskazuj±cym nakazuj±c milczenie. – Na trzy le¿±ce tam pos³ania tylko jedno jest zajête. Dwóch brakuj±cych mamy wozie. Pytanie tylko czy Giharu jest tym ¶pi±cym czy kto¶ w wozie trzyma nad nim miecz. Ja proponuje zacz±æ od podstaw – Toran nie odrywaj±c piê¶ci od swojej brody wyprostowa³ palec wskazuj±cy. – Jasmine ?


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lamarath



Do³±czy³: 07 Wrz 2006
Posty: 298
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: P³ock

PostWys³any: Nie 20:29, 19 Lis 2006    Temat postu:

Jasmine

Nie spodoba³ jej siê gest Torana, ale twarz nie okaza³a tego. Dla pewno¶ci omiot³a wskazane miejsce i obszar wokó³ niego Czarnym Okiem Demakhala. Podobny gesst w jej krêgach oznacza³ niezidentyfikowane jednostki mog±ce stwarzaæ zagro¿enie. Nie liczy³o siê dla niej, ¿e Toran nie mo¿e znaæ tych znaków. Zadzia³a³a odruchowo. Skrzywi³a siê w duchu.
W sumie to dobre wiadomo¶ci. Je¶li dwa pos³ania s± puste to dwóch mniej nam zagra¿a. Z sze¶ciu porywaczy zrobi³o siê czterech... Jakbym mog³a dotkn±æ tego wozu...
Uzmys³owi³a sobie, ¿e brat mo¿e zgin±æ czy tak czy tak.
Wystarczy, ¿e zacznie siê co¶ dziaæ i moga go zabiæ, by zaj±æ siê mn±. Wyj¶æ i negocjowaæ tak¿e nie ma sensu. Pewnie maj± polecenie strzelaæ bez rozkazu. No có¿, pozostaje nam stary dobry atak z zaskoczenia... Tylko czy to jest zaskoczenie, kiedy dwa pos³ania s± puste, a z³oczyñcy czekaj± w wozie na pocz±tek akcji?
Spojrza³a ponownie na towarzysz±cych jej ludzi i rzek³a cicho, prawie bezbarwnym tonem.
- Je¶li dacie radê zabiæ ich obu za jednym zwolnieniem ciêciw, to zróbcie to. Ja strzelcem nie jestem, ponadto uczy³am siê strzelaæ, ¿eby braæ ¿ywcem. Je¶li siê nie uda, stra¿nicy zaalarmuj± tych w wozie i zacznie siê piek³o. Giharu mo¿e tego nie prze¿yæ, ale nic na to nie poradzimy, jesli nie wiemy gdzie jest. Ustrzelcie ich a ja w tym czasie skierujê siê w stronê wozu, je¶li zawiedziecie, zobacz± mnie i otworz± ogieñ. Kiedy bêdê przy wozie, Ideon prawdopodobnie wkroczy z naprzeciwka i je¶li ci w wozie siê ujawni± za³atwie ich od ty³u. Tak czy inaczzej dopóki maj± obserwatorów nie mamy wolnego ruchu - popatrzy³a na me¿czyzn nastêpnie na Folin, przygl±daj±c siê jej oczom. - Dajcie mi dwadzie¶cia uderzeñ serca i zaczynajcie. Co¶ niejasne? - wola³a siê upewniæ, zanim wyruszy w ciemno¶æ.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Piotreksus



Do³±czy³: 24 Wrz 2006
Posty: 194
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: z Otch³ani

PostWys³any: Nie 22:06, 19 Lis 2006    Temat postu:

Nagle Jasmine spotka³a wszystkich wzroki, niepewno¶æ, wysi³ek, mo¿e strach, to mo¿na by³o wyczytaæ ze spojrzeñ, jednak nie rezygnacjê. Arthur powoli nachyli³ siê do jej ucha i szepn±³ - Ruszaj pewnie, ten bli¿ej nas nic nie pi¶nie bo je¶li nawale... to nikt mi nie zap³aci. - Odsun±³ twarz na której malowa³ siê u¶miech, który niespodziewanie da³ Jasmine uczucie ulgi, a nawet pewno¶ci. Ju¿ nieco g³o¶niej Art dokoñczy³ - Je¶li chodzi o drugiego to z trafieniem ciê¿ka sprawa, jest do¶æ daleko, za ogniskiem, ale na szcze¶cie prawie plecami do nas, trzask ogniska, a g³ównie wiatr zag³usz± ¶wist i nawet charczenie, je¶li bêdzie takowe, ale nie krzyk, dlatego Folin spróbuje trafiæ w stra¿nika dalej, ja i Toran w tego bli¿ej. - Folin przytaknê³a lekko, a jej wzrok spotka³ siê ze wzrokiem Jasmine - B±d¼ ostro¿na pani i uratuj brata, wierzê, ¿e siê uda. - £ucznicy znów spojrzeli twardo na swoje cele i przygotowali strza³y. Twarz Torana nadal wyra¿a³a jaki¶ niepokój, choæ s³ucha³ planu dok³adnie, wygl±da³ jakby stara³ siê mieæ oczy z ty³u g³owy.

Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dragon_Warrior
God Emperor


Do³±czy³: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczyta³: 0 tematów

Pomóg³: 16 razy
Ostrze¿eñ: 0/5

PostWys³any: Pon 0:59, 20 Lis 2006    Temat postu:

Toran

Niepokój przerodzi³ siê szybko w zamy¶lenie. To za¶ Toran przerwa³ spojrzeniem w stronê Jasmine. – Mogê na chwile odwróciæ ich uwagê. Co wiêcej dam rade zrobiæ to w do¶æ niewinny sposób. Pozwólcie, ¿e narysujê wam o co chodzi. – Nie zwa¿aj±c na zaskoczone spojrzenia pozosta³ych usiad³ i wyj±³ niewielk± kartkê i kawa³ek wêgla. Z daleka plan wygl±da³ na dok³adny, a to za spraw± bardzo gêstego zapisu. Tym wiêksze by³o zdziwienie Jasmine gdy tylko dosta³a notatki w swoje rêce. – Wy ustalcie pozycje a ja biorê siê za swoj± czê¶æ. – Po tych s³owach wyci±gn±³ z torby piêæ sporych piór i równomiernie wbi³ je w ziemiê tworz±c przed sob± prymitywny okr±g. Nim rozpocz±³ inkantacje rozmie¶ci³ na miejscach jeszcze kilka innych sk³adników, lecz pozostali byli zbyt zaabsorbowani tre¶ci± notatki aby zwróciæ na to uwagê.

Chwilê pó¼niej krêgu ju¿ nie by³o. Przed Toranem siedzia³ za to niewielki ptak, przypominaj±cy trochê m³odego feniksa. Reae za¶ rozgl±da³ siê ciekawsko wokó³, czekaj±c jakby na dalsze polecenia.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lamarath



Do³±czy³: 07 Wrz 2006
Posty: 298
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: P³ock

PostWys³any: Pon 11:24, 20 Lis 2006    Temat postu:

Jasmine

Spojrza³a na notatkê i widok ten potwierdzi³ jej obawy. Wewnêtrzne przera¿enie zaatakowa³o trze¼we my¶li dziewczyny niczym eskadra zion±cych oparami stali Smoków Arad. Tylko dziêki g³ebokiemu treningowi uczucia te nie wyp³ynê³y na zewn±trz. Przera¿aj±cy by³ nie tyle fakt czaj±cego siê gdzie¶ potencjalnego zagro¿enia, co nie mieszcz±ce siê w g³owie, a nasuwaj±ce siê tak oczywi¶cie, stwierdzenie, ¿e Oculus Infernin nie dostrzeg³o tego kogo¶. Zgani³a siê w duchu, ¿e tak bardzo nauczy³a siê polegaæ na wzroku ofiarowanym jej przez Demakhala. Stary Mistrz przestrzega³ wiele razy przed tym, by nie opieraæ siê wy³±cznie na Matrycy. "Oko demona mo¿e zobaczyæ wiele, ale na równie wiele jest ¶lepe. Widzi tylko to, co go interesuje: ludzi, których mo¿e po¿reæ; ¶wiat, w którym siê porusza; istoty, które moga go skrzywdziæ. Wszytko pozosta³e, nie ma dla niego znaczenia. A dla was mo¿e mieæ, wiêc pamiêtajcie, ¿eby zawsze mieæ zapasowe oko, najlepiej te we w³asnej czaszce."
Jednego Jasmine mog³a byæ pewna. Jak na razie owy Kto¶ nie mia³ co do niej z³ych zamiarów, ani nie kierowa³ na ni± zamierzonej uwagi. Tego symbiont by nie zignorowa³. Ostatnia my¶l ukoi³a trochê burzê w umy¶le dziewczyny.
Zwróci³a twarde spojrzenia na Torana, ignouj±c ptaka w jego poblizu. Jej wzrok jasno mówi³: "Rób co musisz."
- Bêdê mia³a na oku wasze plecy, je¶li wydarzy siê cos niedobrego, pal licho dywersje i zaskoczenie... - zdjê³a lew± rêrawicê i zrobi³a dwa kroki w stronê obozu kryj±c siê za pobliskim drzewem. Towarzysze widzieli tylko jej plecy i ciemn±, czerwon±, prawie niedostrzegaln± w tym ¶wietle po¶wiatê.
Odwróci³a siê do nich i szepnê³a:
- Dwadzie¶cia uderzeñ serca, potem wkraczam do obozu.
Po tych s³owach zniknê³a za elementami le¶nego poszycia, przemieszczaj±c sie bezg³o¶nie niczym duch.

Sz³a szybko i zdecydowanie unikaj±c elementów mog±cych zdradziæ jej obecno¶æ. Suche ga³±zki zdarza³y siê rzadko, a li¶cie byly ju¿ przegni³e po wczoraajszym deszczu, wiêc nie szele¶ci³y pod jej stopami. Ustawi³a w umy¶le obraz kryj±cych siê za krzakiem towarzyszy gotuj±cych siê do akcji, tak by jej nie przeszkadza³. Powoli wyci±gnê³a krótki miecz i poprawi³a uchwyt lewej d³oni na kuszy.
Dziesiêæ... Dostrzeg³a dogodne miejsce osloniête przed obserwatorem w obozie m³odym ¶wierkiem i cieniem starej sosny.
Dziewieæ...
Osiem...
Siedem... Zajê³a pozycjê.
Sze¶æ... Omiot³a okolice wzrokiem. Drugi obserwator by³ zas³oniêty przez stoj±cy wóz.
Piêæ.. Spojrza³a na towarzyszy i na przestrzeñ za nimi...
Cztery... Trzy... Dwa... Uspokoi³a oddech, umys³ zespoli³ siê z cia³em jak ¿elazo i wêgiel tworz± stal.
Jeden... Utkwi³a spojrzenie w burcie wozu zapamiêtuj±c po³o¿enie u³atwiaj±cych wsponaczkê punktów. Zamknê³a oczy...
Zero...


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dragon_Warrior
God Emperor


Do³±czy³: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczyta³: 0 tematów

Pomóg³: 16 razy
Ostrze¿eñ: 0/5

PostWys³any: Pon 20:00, 20 Lis 2006    Temat postu:

Toran wzi±³ kolejny g³êboki wdech. Podtrzymanie wiêzi z odlatuj±cym szybko zwierzêciem nie by³o zbyt trudne, jednak ostro¿no¶æ by³a bardzo wskazana. Wa¿ny te¿ by³ kierunek lotu ptaka, który powinien nadlecieæ od strony drogi, a dok³adniej od kierunku, w którym zmierzali porywacze.
W chwili gdy Jasmine rozpoczê³a odliczanie nie by³o ju¿ szansy na zmianê planów, lecz zagro¿enie wci±¿ pozostawa³o realne. G³êbokie spojrzenie w oczy Folin u¶wiadomi³o Toranowi, ¿e elfka opanowa³a strach i jest gotowa walczyæ nawet i twarz± w twarz. Do tego za¶ zdecydowanie nie chcia³ dopuszczaæ.
- Strzelamy na mój znak. Dama pierwsza bo jej cel jest najdalej, potem Ty Arthurze, ja strzelê ostatni. Folin strzelaj zielon± strza³±, nawet je¶li go nie zabijesz to nie zdo³a krzykn±æ. Po pierwszej salwie my dwaj strzelamy raz jeszcze natomiast Ty pilnuj wtedy naszych pleców. – Dwa kroki w ty³ pozwoli³y Toranowi os³oniæ towarzyszy przed ewentualnym atakiem. Niebieska lotka g³adzi³a lekko jego policzek za¶ umys³ odlicza³ i obserwowa³ cele. – Na mój znak...

Noc by³a wystarczaj±co jasna aby pilnuj±cy prowizorycznego obozu wartownicy nie czuli jej ch³odu na swoich plecach. Strzelaj±cy raz po raz ogieñ przyjemnie dogrzewa³, za¶ spokojny wiatr nuci³ swoj± pie¶ñ, pogwizduj±c w konarach okolicznych drzew. Mimo tego pozornego spokoju wiedzieli, ¿e po¶cig mo¿e siê pojawiæ na horyzoncie w³a¶nie w nocy. My¶li o tym jak ³atwo ich dostrzec wcale nie poprawia³a im nastroju. Mieli jedynie jasny podzia³ ról. Im przypad³a ta najwa¿niejsza i najbardziej ryzykowna. Ka¿dy kolejny trzask ogniska czy mocniejszy powiew wiatru powodowa³, ¿e mocniej ¶ciskali swe kusze. Tym razem d¼wiêk by³ jednak znacznie inny. Du¿o ³agodniejszy, lecz równocze¶nie o niebo bardziej z³owró¿bny ni¿ najg³o¶niejsze trzaski. Niesamowicie rzadki ptasi ¶piew dobieg³ do nich od strony traktu. Tam te¿, mniej wiêcej na granicy roz¶wietlanego przez ognisko obszaru, dostrzegli czarno sylwetkê niewielkiego ptaka. Od czarnej nocy odró¿nia³y go jedynie czerwone, przechodz±ce w jasny pomarañcz, lotki przywodz±ce na my¶l dziesi±tki maleñkich, sycz±cych p³omieni. Ca³kiem mo¿liwe, ¿e który¶ z nich móg³ skojarzyæ jego sylwetkê z Reae, z³owró¿bnym omenem, zwiastuj±cym zazwyczaj wypadek lub ¶mieræ. Nie mogli jednak wiedzieæ, ¿e w chwili w której próbuj± okre¶liæ jego gatunek, kilkadziesi±t metrów dalej, kto¶ doliczy³ w³a¶nie do zera wydaj±c na nich tym samym wyrok ¶mierci...


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lamarath



Do³±czy³: 07 Wrz 2006
Posty: 298
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: P³ock

PostWys³any: Pon 21:14, 20 Lis 2006    Temat postu:

Jasmine

Us³ysza³a d¼wiêk z lewej a zaraz potem pofrunê³y strza³y. Nie liczy³o siê czy trafi³y celu. Teraz to nie mia³o znaczenia. Ruszona w ruch machina nie mo¿e ju¿ zostaæ zatrzymana. Bieg³a wielkimi miêkkimi krokami w stronê drewnianej konstrukcji wozu.
Trzy uderzenia serca i stanê³a za nim os³aniaj±c siê od ogniska i stra¿ników, którzy mo¿liwe le¿eli ju¿ martwi. Opu¶ci³a kuszê pozwalaj±æ jej zawisn±c na plecionym rzemieniu u nadgarstka i przy³o¿y³a delikatnie d³oñ do ¶ciany wozu.
¬renice szarych oczu zawêzi³y siê to punktów, kiedy Jasmine przedziera³a siê przez warstwy drewna i spoiwa. Po u³amku chwili zobaczy³a wreszcie wnêtrze wozu. Szybko zidentyfikowa³a znajduj±ce siê w nim osoby, próbuj±c przewidzieæ ich najbli¿sze dzia³ania, po czym wróci³a do siebie nas³uchuj±c sytuacji dooko³a.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Piotreksus



Do³±czy³: 24 Wrz 2006
Posty: 194
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: z Otch³ani

PostWys³any: Wto 17:22, 21 Lis 2006    Temat postu:

Strza³y frunê³y w powietrze, po czym obaj wartownicy padli na ziemiê, jednak¿e cel Folin pocz±³ niezgrabnie, acz szybko przemieszczaæ siê nisko po ziemi w stronê wozu. Stra¿nik nawet nie wszcz±³ alarmu tylko czo³ga³ siê ile si³.

Jasmine wniknê³a wzrokiem do wewn±trz wozu, gdzie dostrzeg³a jednego mê¿czyznê w napier¶niku i he³mie oraz chroni±cej jego cz³onki æwiekowanej skórze. Cz³owiek mia³ dodatkowo okr±g³±, stalow± tarczê na plecach, a w d³oniach buzdygan i pochodniê.

Gdy tylko pad³y strza³y z przeciwnej czê¶ci traktu wybieg³a trzyosobowa grupa wojowników z krzykiem bojowym na ustach i napiêtymi kuszami. Dwa be³ty natychmiast dosiêg³y czo³gaj±cego siê cz³owieka, a reszta waszmo¶ciów doskoczy³a do pos³añ przy ognisku.

Postaæ w wozie ruszy³a tupi±c g³o¶no do wyj¶cia z pojazdu.

Folin obejrza³a siê na towarzyszy, a Toran odruchowo odwzajemni³ spojrzenie jednak twarz elfki wyra¿a³a nag³e przera¿enie i gotowo¶æ do krzyku. Toran odruchowo obejrza³ siê w druga stronê nie czekaj±c na krzyk - Art uwa¿aj! - Art, stoj±cy jaki¶ metr od Torana, jako¶ automatycznie zas³oni³ siê tym co mia³ w d³oni. £uk poszed³ w drzazgi od ciosu, który spad³ na niego z góry. Czarna postaæ, za nim, wyl±dowa³a kucaj±c, po czym chcia³a dokoñczyæ robotê niskim zamachem na brzuch ofiary. Arthur odskoczy³ ofiarnie do ty³u wprost na Torana, wiedz±c, ¿e albo powali kolegê albo sam upadnie na plecy, co nie dawa³o mu sporej szansy w walce z tak dobrym rywalem. W±skie ostrza katarów zal¶ni³y w blasku ksiê¿yca.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dragon_Warrior
God Emperor


Do³±czy³: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczyta³: 0 tematów

Pomóg³: 16 razy
Ostrze¿eñ: 0/5

PostWys³any: Wto 20:19, 21 Lis 2006    Temat postu:

Toran nie próbowa³ nawet uchroniæ siê przed upadkiem. Jedyne czym siê martwi³ to ¿eby nie pogubiæ strza³ przy uderzeniu. Praw± rêk± z³apa³ wiêc za ko³czan, przeturla³ siê i lewym ramieniem odbi³ siê od ziemi jakie¶ dwa metry od walcz±cych. Szybki rzut oka na ocenê sytuacji oraz pozycji elfki. Najwa¿niejsze to otoczyæ przeciwnika, tak aby nie móg³ siê skupiæ na walce.
- Folin! Piêæ kroków w ty³ i celuj w stopy! – Nie mo¿emy ryzykowaæ tego, ¿e powybijamy siê nawzajem.
- Piêæ... – Odliczanie wytr±ci go z równowagi. – Cztery... – Zmusi do szybkiej decyzji. Folin pewnie ju¿ zak³ada strza³ê. – Trzy – Finta w fincie...
Toran ¶cisn±³ trzymane wci±¿ w prawej rêce strza³y i pochylaj±c siê cisn±³ je w stronê przeciwnika. Taki wyrzut by³ ca³kiem silny gdy rzuca³o siê jedn± strza³±. Teraz jednak chodzi³o o statystykê. Oby trafi³a choæ jedna zielona... – Folin! Strzelaj!


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lamarath



Do³±czy³: 07 Wrz 2006
Posty: 298
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: P³ock

PostWys³any: Wto 20:38, 21 Lis 2006    Temat postu:

Jasmine

Nie znajduj±c brata w wozie skupi³a siê na obcym rejestruj±c nie os³oniête stal± witalne punkty, w które mog³aby zatopiæ ostrze. Wróci³a do swego w³asnego wzroku kieruj±c siê szybko na pozycjê po prawej stronie od wyj¶cia z wozu. Schowa³a miecz i zarzuci³a kuszê na plecy, po czym wyci±gnê³a dwa d³ugie mo¿e kethra. Przykucnê³a i jak tylko mê¿czyzna wyszed³ lew± rêk± zrobi³a zamach przecinaj±c mu ¶ciêgna pod kolanem, wykorzystuj±c niespodziewany atak.
Zaraz po tym odskoczy³a by unikn±æ ewentualnego odwetu, po czym spróbowa³a ogarn±æ sytuacje. Nie by³o czasu na my¶li...


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Piotreksus



Do³±czy³: 24 Wrz 2006
Posty: 194
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: z Otch³ani

PostWys³any: Pi± 0:39, 24 Lis 2006    Temat postu:

Ma³y deszczyk strza³ poszybowa³ w stronê napastnika w czerni, jednak ten podniós³ lew± rêkê, trzymaj±c przy tym czarny p³aszcz i do¶æ sztywno zwisaj±cym materia³em zatrzyma³ wszystkie pociski, które poodpada³y na le¶ne poszycie. Osobnik zamar³ jednak na chwilê, gdy Folin naci±gnê³a ³uk w jego stronê, dzieli³o ich tylko pare kroków.

Zaatakowany przez Jasmine mê¿czezna upad³ z g³ao¶nym jêkiem i upu¶ci³ niesion± pochodniê. Gdy p³on±cy przedmiot delikatnie zetkn±³ sie z ziemi±, przera¿ajaca fala p³omieni zatañczy³a w oczach dziewczyny. P³omienna ¶cie¿ka rozesz³a siê b³yskawicznie i otoczy³a jak i roz¶wietli³a pole walki. P³omienie ruszy³y z ¶miertelnym oddechem w stronê ogniska i ludzi Ideona. Le¿±cy mê¿czezna zakl±³ g³o¶no rozpoczynaj±c miotaninê, po tym jak zajê³a siê jego lewa rêka.

Folin nadal trzyma³a napastnika w zasiêgu. Nagle od strony traktu buchnê³a ¶ciana ognia co nispodziewanie ¶ci±gne³o jej uwagê. Zrobi³o siê nagle ja¶niej, Folin zwolni³a cieciwê, jednak cz³owiek w czerni wykorzysta³ momêt i ju¿ znika³ miêdzy krzakami, wzd³ó¿ krañca lasu.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dragon_Warrior
God Emperor


Do³±czy³: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczyta³: 0 tematów

Pomóg³: 16 razy
Ostrze¿eñ: 0/5

PostWys³any: Pi± 2:05, 24 Lis 2006    Temat postu:

Toran widz±c chwilê wahania w ruchach przeciwnika siêgn±³ po jedn± z rozrzuconych strza³. Szybka wyuczona sekwencja. Przerzucenie strza³y na lew± stronê ³uku. Z nocnej wrzawy wynurza siê jeszcze jeden d¼wiêk. Przytrzymanie strza³y palcem lewej rêki niezale¿ne od naci±gaj±cej ju¿ strza³ê prawej. Przeciwnik wykona³ ju¿ kilka pierwszych kroków. Trzepot skrzyde³ dochodzi ju¿ z bardzo bliska. Mu¶niêcie lotk± policzka. Napastnik dobiega do krzaków. Krótki pisk nawi±zuj±cego kontakt Reae. Najwa¿niejsze to wyczuæ chwilê jego skoku. W powietrzu nie bêdzie zdolny do zmiany kierunku ruchu. Leæ orêdowniku niepokoju, leæ. Pierwsze ga³êzie zaszele¶ci³y. Teraz. ¦wist strza³y zla³ siê ze st³umionym uderzeniem. Krzyki od strony ogniska przybra³y na sile.

-Art. Spróbuj go wytropiæ – £uk Torana poszybowa³ w stronê najemnika nie daj±c mu czasu na odmowê. – Za jego wiedzê Ideon z pewno¶ci± dobrze zap³aci. Ja bardziej przydam siê tam gdzie s± ranni. – Mówi±c to siêgn±³ dla pewno¶ci rêk±, do zawieszonych u pasa sk³adników upewniaj±c siê, ¿e wszystkie s± na miejscu. Biegn±c kierowa³ siê w stronê krzyku.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lamarath



Do³±czy³: 07 Wrz 2006
Posty: 298
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: P³ock

PostWys³any: Nie 20:22, 26 Lis 2006    Temat postu:

Jasmine

Oceni³a szybkim rzutem oka stan wij±cego siê mê¿czyzny z przeciêtymi ¶ciêgnami. Jego mobilno¶æ spad³a prawie do zera, ale dla pewno¶ci Jasmine doskoczy³a do niego zauwa¿enia wykorzystuj±c fakt, ¿e zajmowa³ siê ratowaniem rêki. Z kieszeni p³aszcza wyci±gnê³a szybko fiolkê z przezroczystym p³ynem i zrosi³a niewielk± strug± lew± kethrê. Automatyczne zamkniêcie naczynia uchroni³o pozosta³y p³yn przed wylaniem, kiedy niedbale wrzyci³a go spowrotem, jednocze¶nie zostawiaj±c niewielk± rysê na twarzy ofiary, która spostrzeg³a j± zbyt pó¼no uchroniwszy koñczynê od wszechobecnych p³omieni. Lekki p³yn wtargn±³ do organizmu zbrojnego. Najpierw delikatne ciep³o a potem odrêtwienie spowi³o jego twarz i cia³o. Obraz przed jego oczami rozmy³ siê we mgle stworzonej przez nie do koñca prawid³owo pracuj±cy umys³. Si³a od miê¶ni odp³ynê³a niczym kropla atramentu wrzucona do rw±cego górskiego potoku.
Przez najbli¿sze pó³ dzwonu bêdzie nie przytomny - pomy¶la³a. - Co¶ tu jest nie tak. Gdzie jest ten drugi z wozu...
Rozejrza³a siê ponownie. Zerknê³a na niewielk± projekcje z miejsca, gdzie by³a Folin i reszta. Dostrzeg³a tylko znikaj±c± w krzakach postac w czerni. Poza tym, ¿e Art le¿a³ wszyscy wygl±dali na pe³nych si³.
Ta postaæ w czerni - pomy¶la³a - nie podoba mi siê. Wydaje siê ¶miertelnie niebezpieczna i z pewno¶ci± nie mo¿na jej niedoceniaæ. Zdo³a³a ukryæ swoj± obecno¶æ przez Oculusem, a to znaczy ¿e przesz³a specjalistyczne szkolenie w ¶ledzeniu, bardzo daleko przewy¿szaj±ce zakres Imperialnych O¶rodków Szkoleniowych. To nie przelewki jak widzê.
Scisnê³a pewniej oba no¿e i spojrza³a w stronê wozu. Odsunê³a obecno¶æ w jej umy¶le powracaj±c do swojego naturalnego wzroku. Ws³ucha³a siê w otoczenie zapisuj±c w pamiêci wzór d¼wiêków otoczenia, klasyfikuj±c je w powtarzaj±ce siê sekwencje i nachodz±ce na siebie szumu. Dziêki temu mog³a skupiæ swoj± uwagê na nag³ych zmianach, które ¶wiadczy³y o nieprzewidzianej zmianie sytuacji wokó³. Najmniejsza odchy³ka zdarzeñ od ustalonego w jej g³owie schematu zwraca³a jej uwagê. Intuicja mówi³a jej, ¿e gdzie¶ tu czai siê wróg i ten wróg mo¿e byæ jednym z tych, których zwyk³a nazywaæ mianem Próby.
Umys³ i zmys³y w jego okowach pracowa³y z najwiêksz± wydajno¶ci±, wspomagan± przebytymi æwiczeniami mnemosensorycznymi. Miê¶nie rozlu¼ni³y siê i po chwili napiê³y w specyficzny wzór si³ i bloków, gotowe to b³yskawicznego ruchu. ¦mertelna cisza nasta³a g³owie Jasmine...


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Piotreksus



Do³±czy³: 24 Wrz 2006
Posty: 194
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: z Otch³ani

PostWys³any: Nie 21:48, 26 Lis 2006    Temat postu:

Art chwyci³ pewnie ³uk, a Toran znikna³ za zaro¶lami kieruj±c siê w stronê krzyków. Mam go tropic gdy wokó³ panuje walka? mo¿e lepiej ukryæ siê gdzie¶ lub ruszyæ na pomoc Jasmine i jej bratu. Je¶li ten napastnik uciek³ to mo¿e i lepiej - Umys³ Arta przestrzeli³o pare my¶li jednak gdy zrobi³ parê kroków nagle upad³ na kolana, a nastêpnie pad³ na plecy rozchylaj±c lekko nadal zgiête nogi. - Co siê sta³o Art?! - Folin podbieg³a do ³owcy i podpar³a jego g³owê na rêkach, stara³a siê jednak nie mówiæ zbyt g³o¶no. - Nie wiem, to moje nogi, nie mogê nimi ruszaæ, czujê dziwne swêdzenie w okolicach pasa... - Folin spojrza³a na brzuch mê¿czyzny. Przez w±skie, poprzeczne ciêcie w skórzanej zbroi Arta przedostawa³a siê skromna ilo¶æ krwi. - Nie unikn±³e¶ tego prawda? - rzek³a Folin patrz±c w oczy mê¿czyzny... Art westchn±³ z ironicznym u¶miechem- Zatrute ostrze co? Folin przykryj mnie jakimi¶ li¶æmi i uciekaj st±d...UCIEKAJ! - Art wyba³uszy³ oczy spogl±daj±c na co¶ zza ramienia dziewczyny. B³yskawicznie schwyci³ ubranie Folin i przerzuci³ j± nad swoj± klatk± piersiow±. Folin przekozio³kawa³a i szybko stanê³a na nogi, jednak pierwszym co ujrza³a by³a postaæ z katarami podbiegaj±ca do niej i wymierzaj±ca cios. Folin odskoczy³a na bok... - Uciekaj Folin! - Art nadal le¿a³ w bezruchu...Nic nie mogê zrobiæ, ona zginie, ju¿ nawet nie mogê mówiæ

Reae wylecia³ zza pleców docieraj±cego do traktu Torana i usiad³ na jego ramieniu - {Uciekaj Folin! Uciekaj!...Walka} - ptak zawsze mówi³ z dziwnym akcentem, lecz ka¿dy doskonale go rozumia³. Zwierzê znów poszybowa³o w stronê lasu. A jesli ten napastnik wcale nie ucieka³?- Serce me¿czyzny zamar³o...

Ludzie Ideona rzucili siê do ucieczki, gdy fala ognia dotar³a do ogniska i ominê³a je p³yn±c niczym woda po dachu, wszystko ogarn±³ metrowy p³omieñ a powietrze w¶ciekle falowa³o. Giharu uklêk³ w krêgu wsród p³omieni odgrodzony szerokim na pó³ metra choæ do¶æ p³ytkim rowem. ¯ar pali³ jego skórê twarzy i d³oni. Pomy¶la³ o szybkiej ucieczce z tego piek³a.

Skupienie Jasmine przerwa³o stapniêcie na piasku dwa metry od niej, które zdawa³o siê prawie nies³yszalne dziêki wszech obecnemu wichrowi. Gdzie¶ daleko zagrzmia³o , a nad las zaczê³o nap³ywaæ wiêcej chmur, zaciemniaj±c po¶wiatê srebrzystego zwiastuna ¶mierci. Jasmine zwróci³a swój wzrok na go¶cia. Osobnik odchyli³ do ty³u czarny p³aszcz prezentuj±c esowate, d³ugie, acz w±skie no¿e w obu d³oniach. Ju¿ opuszczony kaptur ods³oni³ twarz bruneta ze skromn± bródk±, jego oczy zasz³y bielmem i trudno by³o okresliæ w któr± stronê spogl±daj±, jednak najdziwniejsze by³o szmaragdowe oko na czole mê¿czyzny, którego wê¿owata czarna ¼renica porusza³a siê co chwila gwa³townie na boki. Ta prezentacja trw³a tyle co odrzucenie do ty³u p³aszcza, po czym nast±pi³a w¶ciek³y szar¿a i poprzeczny atak dwóch ostrzy, jedno na wysoko¶ci szyji, a drugie brzucha.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dragon_Warrior
God Emperor


Do³±czy³: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczyta³: 0 tematów

Pomóg³: 16 razy
Ostrze¿eñ: 0/5

PostWys³any: Nie 22:26, 26 Lis 2006    Temat postu:

Toran rzuci³ siê biegiem w stronê odlatuj±cego ptaka. Nie mia³ przy sobie broni a jedynie kila ostatnich strza³ w ko³czanie. Siêgn±³ rêk± aby zobaczyæ ich lotki. Dwie b³êkitne, zielona i dwie zwyk³e, bia³e. W ostateczno¶ci mog± zast±piæ broñ ale tylko w ostateczno¶ci. Zaklêcie dusz±ce powinno wyzwoliæ siê dopiero przy uderzeniu grotem. Jak zachowa siê strza³a b³êkitna trzymana w rêku nie mia³ pojêcia. Standardowym efektem by³o opó¼nienie jej po³o¿enia o dwie sekundy zaraz po wystrzeleniu. Teraz efekt bêdzie niemal dzik± magi±.
Bieg³ tak szybko jak pozwala³a koncentracja. Przede wszystkim nie móg³ siê daæ zaskoczyæ, a co wiêcej musia³ jako¶ zaskoczyæ przeciwnika. Mia³ jeden pomys³. Zwalniaj±c nieco zaczerpn±³ z odpowiedniej kieszeni starty w py³ wêgiel i prze³o¿y³ go do przegródki z siark±. Kilka szybkich ruchów wymiesza³o zawarto¶æ sakwy. Druga z b³êkitnych strza³ straci³a lotkê, która z kolei do³±czy³a do reszty sk³adników. Umazana zó³tym proszkiem rêka zapiek³a za¶ Toran sk³ada³ w pamiêci s³owa bezg³o¶nej inkantacji.
Gdy tylko Reae obni¿y³ swój lot mê¿czyzna raz jeszcze powtórzy³ sobie w my¶lach swój plan. Przyspieszona inkantacja nie zmaterializuje ognia u celu ale bezpo¶rednio przy sk³adnikach. Wysmarowana siark±, lewa rêka bêdzie no¶nikiem mocy. Lotka w sakiewce powinna ukryæ jej lot tak samo jak i pierwsze p³omienie. Tymczasem ¶ciskane w prawej rêce strza³y, b³êkitna i zielona musz± uderzyæ w okolicê szyi. Je¶li wyzwalacz zadzia³a prawid³owo przeciwnik nie zauwa¿y ani strza³ ani pchniêcia. Tym bardziej je¶li nast±pi on równocze¶nie z zap³onem sk³adników z sakiewki.
Przed atakiem przypomnia³ sobie jeszcze swoj± m³odzieñcz± walkê z wilkami. Zgubna pewno¶æ siebie zwyciêzcy, jest najwiêkszym sprzymierzeñcem pokonanego. ¦cisn±³ sakiewkê w piê¶ci. Je¶li zobaczy tylko strza³y zlekcewa¿y zagro¿enie. Wystarczy je¶li choæby na jedno uderzenie serca.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lamarath



Do³±czy³: 07 Wrz 2006
Posty: 298
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: P³ock

PostWys³any: Pon 17:39, 27 Lis 2006    Temat postu:

Jasmine

Uderzenie serca...
Jest... - zabrzmia³y my¶li, kiedy pojawi³ siê no¿ownik.
Zanotowa³a w umy¶le jego szczegó³y.
Kaptur, dwa smuk³e no¿e, p³ynne i pewne ruchy... Nie ma w±tpliwo¶ci, wyszkolony zabójca. Je¶li maj± w tej wiosce takich na zawo³anie, to ciekawa jestem, kogo maj± w wiêkszych osadach... Poczu³a ostre uk³ucie w lewej d³oni, znak ¶miertelnego niebezpieczeñstwa. Odruchowo skupi³a spojrzenie na zielonym oku przeciwnika i ¶lepych ¼renicach w jego w³asnych oczodo³ach. Magia!
Poczu³a przera¿enie próbuj±ce wyrwaæ siê zza krat stalowej woli, jak± zwyk³a narzucaæ sobie dla przy¶pieszenia procesów my¶lowych. Mimo wszystko zabójca-mag... Zna³a tylko trzech takich ludzi, a z jednym z nich mia³a przyjemno¶æ pracowaæ. Piekielna skuteczno¶æ, któr± podziwia³a wtedy, teraz by³a jej wrogiem. Wrogiem, który mo¿e zakoñczyæ jej ¿ycie tu i teraz.
"Cisza jest we mnie, jestem ni±. Szept zabija, Cienie p³acz±..."
Uspokajaj±ce my¶li wprowadzi³y Jasmine w G³êboki Stan Walki, jak zwali go uczeni mentali¶ci z Uniwersytetu Cesarskiego w stolicy. Zmniejsza³ on opó¼nienie, jakie powstaje zwykle miêdzy my¶l± a czynem wojownika, zwiêksza³ utlenienie miê¶ni, kosztem nieu¿ytecznych elementów odczuwania, skupiaj±c siê tylko i wy³±cznie na niezbêdnych w walce podmiotach.
Kolejne uderzenie serca...
Postaæ rzuci³a siê do ataku. Jasmine dostrzegaj±c odpowiednie drgnienie jej miê¶ni ruszy³a siê równocze¶nie. Wszystkie miê¶nie dziewczyny zagra³y w harmonicznej symfonii. Kolana siê ugiê³y, prawa rêka chwyci³a w zamachu torbê i cisnê³a ni± w kierunku napastnika. W tym samym momencie nó¿ w lewej b³yskawicznie zaj±³ miejsce wzd³u¿ przedramienia przytrzymywany jedynie ma³ym palcem d³oni. Si³a pêdu torby, która teraz lecia³a ju¿ w powietrzu przechyli³a cia³o Jasmine w ty³. Nogi zaczê³y siê prostowaæ i w tej samej chwili kusza zwisaj±ca na rzemieniu mknê³a w górê, gdzie czeka³a na ni± urêkawiczniona d³oñ. Dziewczyna skoczy³a w ty³. Mê¿czyzna z Okiem sparowa³ lew± rêk± lec±c± torbê i, gdyby nie zaskoczy³ go jej ciê¿ar, zrobi³by to z ³atwo¶ci±. Jednak straci³ u³amek mgnienia i to wystarczy³o. Jasmine lecia³a w powietrzu równolegle do ziemi. Po prawej mia³a wóz brata a po lewej p³omienie. D³oñ ju¿ pewnie zaci¶niêta na rêkoje¶ci kuszy zwolni³a zamek, uwalniaj±c be³t...
Kolejne uderzenie serca...
¦rubowy pocisk pomkn±³ brutalnie rozrywaj±c powietrze wprost w zieleñ na czole zabójcy. Kusza uwolniona z rzemienia poszybowa³a w dó³, a prawa rêka zrêcznym ruchem przygotowa³a cia³o do l±dowania, przekrêcaj±c ¶rodek jego ciê¿ko¶ci w lewo. Dziewczyna nie odrywa³a wzroku od przeciwnika, który znajdowa³ siê ju¿ pó³tora kroku od niej. Zdawa³o jej siê, ¿e magiczne oko rozb³ys³o czerni±, kiedy be³t opu¶ci³ ³o¿e kuszy. P³ynne ruchy mê¿czyzny nie sygnalizowa³y próby uniku pocisku, co przywiod³o z³e przeczucia. Niespodziewany d¼wiêk wstrz±sn±³ nerwami wojowniczki. Niemo¿liwe!
Odg³os stali potwierdzi³ obraz, który ukaza³ siê przed Jasmine. Napastnik odbi³ be³t w±skim ostrzem no¿a...
Upad³a przewracaj±c siê przez lewe ramiê staj±c nisko na nogach akurat na czas by dostrzec spadaj±ce na ni± ostrza.
Nie zd±¿ê ju¿ sparowaæ.
Resztk± si³ wyrzuci³a cia³o przed siebie, prostopadle do drogi sk±d szar¿owa³ zabójca wyci±gaj±c lewy nó¿ w jego stronê. Chybi³.
Serce przy¶pieszy³o rytm, kiedy adrenalina zaczê³a swoje dzia³anie.
Dziewczyna przeturla³a siê pod brzuchami koni na drug± stronê wozu, przez co zyska³a trochê czasu. Odwróci³a siê b³yskawicznie i przerzuci³a ostrza miedzy rêkami zmieniaj±c chwyt na szybk± walkê w zwarciu - ostrzami przy dolnej krawêdzi d³oni. Zabójca ju¿ lecia³ w powietrzu po tym jak zeskoczy³ z siedziska wo¼nicy, wiêc nie zauwa¿y³a ciemnej ¶cie¿ki, jaka powsta³a po jej przej¶ciu. Nie czekaj±c ani chwili ruszy³ do ataku. Stal uderzy³a o stal. Jasmine przesz³a do obrony, analizuj±c walkê mê¿czyzny zanim odpowie swoj± seri±. Jego ruchy by³y przemy¶lane i praktycznie równoczesne, jakby oba jego ostrza ¿y³y w³asnym ¿yciem.
Cios z lewej odbi³a w górê, przechodz±c bli¿ej wozu. Kolejne pada³y z szybko¶ci± spadaj±cej lawiny. Jej zmys³y rejestrowa³y technikê zabójcy zapisuj±c j± w pamiêci i odtwarzaj±c na nowo w coraz to nowych kombinacjach ciosów.
Teraz mam szansê.
W chwili, kiedy mê¿czyzna odskoczy³ po jej ripo¶cie, lew± rêk± z³apa³a siê wozu i podrzuci³a nogi szerokim zamachem. Jako drugi punkt oparcia wykorzysta³a przewidziany cios zabójcy. Kethra ze¶liznê³a siê po ostrzu zahaczaj±c o nadgarstek przeciwnika, kiedy nogi jej w³a¶cicielki znajdowa³y siê w najwy¿szym punkcie. W tej chwili powinien odskoczyæ, wpadaj±c pod potê¿ne kopniêcie z góry. Jednak ten tylko siê odwróci³, ignoruj±c gro¼bê zatrutego ostrza tak, ¿e Jasmine wyl±dowa³a wprost przed nim, maj±c przed oczyma w±ski nó¿ wbijaj±cy siê w jej udo. Chwilowy parali¿ by³ bardziej wywo³any szokiem ni¿ bólem i skoñczy³ siê akurat na czas, by uchyliæ siê przed ostrzem wymierzonym w g³owê. Odruchowo zamachnê³a siê oboma ostrzami w stronê twarzy zabójcy. Lewa kethra nie dosiêg³a celu unieruchomiona dziwnym k³uciem w barku. Prawa nie mog³a byæ sparowana drugim no¿em, który utkwi³ w nodze Jasmine, jednak przeciwnik odchyli³ siê w ty³ tak, ¿e jedynym efektem ciosu by³a do¶æ spora szrama na twarzy, niegro¼na dla ¿ycia. Od razu zawróci³a ostrze chc±c wbiæ je g³êboko w czaszkê. Mê¿czyzna nie mia³ miejsca by odskoczyæ, jako ¿e za jego plecami sta³ wóz Giharu, dlatego zgi±³ nogi w kolanach puszczaj±c ostrze nad g³ow±, po czym uderzy³ w dziewczynê barkiem odrzucaj±c j± w ty³.
Nie ruszy³ do ataku b³yskawicznie, jak spodziewa³a siê Jasmine. Czu³a dr¿enie lewej rêki i jej niechêæ do wykonywania szybkich ruchów. Z prawego uda stercza³o jej ostrze przeciwnika wbite do po³owy. Czu³a têpy ból, który spowalnia³ jej ruchy i utrudnia³ z³apanie równowagi. Dycha³a ciê¿ko. W ustach czu³a smak krwi i potu. Zdziwi³o j±, dlaczego przeciwnik nie zaatakowa³. Wycofa³a siê dwa metry zanim zdo³a³a z³apaæ równowagê i przez ten czas, móg³ j± zabiæ trzy razy. Zauwa¿y³a, ¿e jest ciemno. Chmury ca³kowicie przys³oni³y ksiê¿yc, a nieba spada³y krople wody. Po¶wiata ognia za wozem równie¿ siê zmniejszy³a.
Upad³a na kolana nie mog±c utrzymaæ siê na nogach. Z lewej d³oni wypad³ nó¿, kiedy opu¶ci³y j± si³y. G³êboki Stan Walki zacz±³ rozp³ywaæ siê, kiedy nie mog³a ju¿ wystarczaj±co skoncentrowaæ my¶li, a wraz z jego odej¶ciem powróci³ ból. Czu³a co najmniej dziesiêæ jego ognisk, z czego dwa najsilniejsze na udzie i w lewym barku. Spogl±da³a na zabójcê-maga, na którego ³asce siê teraz znajdowa³a. Klêcza³ nieopodal wozu ze wzrokiem utkwionym w jej twarzy. Oczy nadal skrywa³o bielmo, a trzecie oko mia³o teraz czerwon± barwê, zamiast zielonej.
Có¿... Postawi³am wszystko na jedn± ostatni± kartê i przegra³am – my¶la³a. Chocia¿ na pocieszenie mogê powiedzieæ, ¿e walczy³am z magiem. U¶miechnê³a siê do siebie nieznacznie, czekaj±c na ruch mê¿czyzny.
Zimne krople deszczu koi³y ból, szum uspokaja³...


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Exus



Do³±czy³: 25 Lut 2006
Posty: 95
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: P³ock

PostWys³any: Pon 23:19, 27 Lis 2006    Temat postu:

Giharu

Mê¿czyzna wzi±³ g³êboki wdech i powsta³ na nogi. Szybko zdj±³ p³aszcz i rzuci³ przed siebie uwa¿aj±c przy tym by nie wpad³ w p³omienie. Ponownie przykl±k³ i praw± d³oñ po³o¿y³ na symbolu, który rysowa³ od chwili gdy uda³o mu siê przekonaæ jednego z najemników by pomóg³ mu w ucieczce.
Zobaczymy ile warte s± lata nauki... Jakiemu uczuciu siê poddaæ? Z³o¶ci... strachu... bólu... mi³o¶ci... irytacji? Mo¿e spokój... nie, spokój jest najlepszy w kontrolowanych warunkach. Tutaj nic nie jest pod kontrol±. Bynajmniej nie pod moj±. Nie dusiæ uczuæ, nie ukrywaæ uczuæ, niech wyp³yn± wraz ze s³owami by spotêgowaæ efekt. Pamiêtaj o jednym, ty kontrolujesz uczucia, nie one ciebie. Pamiêtaj o wielkiej sali...

„Masz dwie mo¿liwo¶ci, zapomnij o jakichkolwiek uczuciach, nie okazuj ich, najlepiej siê ich pozb±d¼, albo druga, pozwól by one kierowa³y twymi s³owami magii. W akademii uczyli Ciê by nie poddawaæ siê emocjom, ¿e one niszcz± magie, neguj±c przep³yw mocy. Nic b³êdnego, mieli racje. Nikt kim kieruj± emocje nie mo¿e wywo³aæ po¿±danego efektu magicznego, lecz jest pewne ale... Nie powiedzieli, ¿e w chwili gdy emocje przep³ywaj± przez twój umys³, przez ka¿d± komórkê twego cia³a, ¿e tylko wówczas twoje cia³o i umys³ jest najlepszym mieszaczem si³ wywo³uj±cych efekty magii.” Wtedy siê do mnie u¶miechn±³. „Oczywi¶cie to tylko teoria, tak naprawdê nikt nie jest wstanie rzuciæ zaklêcie w chwili gdy poddaje siê emocjom, nawet ja. Zapomnij o tym...” Pamiêtam te oczy, oczy nakazuj±ce dokonaæ tego, a przynajmniej spróbowaæ. Nie bez powodu mi to powiedzia³e¶ przed wrêczeniem kluczy do wielkiej komnaty... Wiedzia³e¶, ¿e nie mam nic do stracenia. Tyle lat studiowania tylko po to, by zrozumieæ ¿e nie cia³o rzuca zaklêcie, ¿e nie umys³ kieruje magi±, ¿e nie s³owa wyzwalaj± moc... „A nawet jak nie pos³uchasz, jak spróbujesz i Ci siê nie powiedzie, w najlepszym przypadku nie bêdzie ¿adnego efektu, w najgorszym moc przejmie nad tob± kontrole i wydusi z ciebie najmniejsz± szczyptê energii...”

Najpierw przywo³a³ obraz rodziny, ostatnie co pamiêta³ przed rozstaniem. Potem na szczycie wzgórza pojawi³a siê Kiri z fa³szywym u¶miechem na twarzy. Potem groby rodziców. Wielka komnata, chwile w których rozmy¶la³ nad dalszym losem. Siostra... Maga przesz³y ciarki. Dane s³owo które musia³ dotrzymaæ...Potem znowu to wszystko raz jeszcze plus kilka innych prze¿yæ z akademii, pracy na Dworze i u¶cisk Jasmine... Zaczê³o krêciæ mu siê w g³owie i musia³ podeprzeæ siê drug± rêk±. Poczu³, ¿e jest w zupe³nie innym miejscu... na wzgórzu. By³o tam kilka postaci, których nie móg³ rozpoznaæ... I ten upa³, czemu jest tak gor±co skoro jest wieczór i wieje wiatr...Dlaczego? Podniós³ g³owê i przed jego oczyma pojawi³a siê ¶ciana ognia. Przypomnia³ sobie gdzie siê znajduje. Dla pewno¶ci uderzy³ siê otwart± praw± d³oni± w twarz. Serce zaczê³o biæ szybciej, za szybko pomy¶la³ mag. Od³o¿y³ d³oñ powrotem na symbol.

Sharohin, de’rotchus... „Kto by³ na tym wzgórzu?”
Mitrin montur terun...
Przesun±³ praw± d³oñ do klatki piersiowej odpowiednio ustawiaj±c palce...

Giharu zbli¿a³ siê do stoj±cych na szczycie postaci. By³o to dwie osoby. Tylko dwie? Wokó³ s³ysza³ szept wypowiadanych s³ów magii. Pierwsz± postaci± by³a Kiri – serce zaczê³o biæ jeszcze szybciej. Drug± by³a jego siostra. Obie kobiety patrzy³y na niego czekaj±c a¿ siê zbli¿y.

S³owa same wyp³ywa³y z ust maga. Symbole zmienia³y siê coraz szybciej.
P³on±cy wokó³ ogieñ zacz±³ rosn±æ, a postaæ maga zniknê³a z pola widzenia. Jedynie baczny obserwator móg³ dostrzec podnosz±c± siê p³on±c± ziemie przechylaj±c± siê na zewnêtrzn± stronê utworzonego przez ogieñ obszaru. Gdy p³on±ca ziemia utworzy³a pionow± ¶cianê obszar wokó³ zosta³ roz¶wietlony powoduj±c wra¿enie zaniku nocy i mimowolnie wywo³uj±c niepewno¶æ w przebywaj±cych wokó³ ludziach.
¦ciana poma³u przechyla³a siê dalej sprawiaj±c wra¿enie jak by mia³a za chwile run±æ, I tak te¿ siê sta³o. P³omienie przykryte zosta³y ziemi±, a wokó³ znów zapanowa³a noc.
Giharu klêcza³ nadal w tym samym miejscu. Patrzy³ ¶lepo przed siebie szepcz±c co¶ pod nosem...

Jego uwagê przyku³a Kiri- m³oda piêkna kobieta. Gdy podszed³ zaczê³a siê szyderczo ¶miaæ. ¦mia³a siê z niego, z jego s³ów, z jego postawy... Mag zacisn±³ mocno piê¶ci i zêby. „Ja panuje nad emocjami, a nie na odwrót.”

Wokó³ rozleg³ siê g³o¶ny d¼wiêk ³amanego drzewa. ¯adne drzewo jednak nie upad³o.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Piotreksus



Do³±czy³: 24 Wrz 2006
Posty: 194
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: z Otch³ani

PostWys³any: Wto 0:19, 28 Lis 2006    Temat postu:

Osobnik w czarnym p³aszczu nie zwróci³ zbytniej uwagi na prowokujacy komentarz Torana i nawet daj±cy siê we znaki Reae nie przeszkodzi³ w kolejnym ataku na elfkê. Folin nie mia³a ju¿ si³, dawno ju¿ upu¶ci³a ³uk i jedynie jej stary nó¿ b³yska³ w jej d³oni. Kolejna szar¿a przygwo¼dzi³a Folin do drzewa i gdy ta chcia³a ruszyæ w bok z prawej i lewj strony jej szyji wbi³y sie ostrza kathar. Skrzyzowana stal zaczê³± zsuwaæ siê w ¶miertelnym szele¶cie jednak m³oda elfka zablokow³a ten ruch ostrzem swego no¿a opartego w ostatniej sekundzie o brodê. Oczy elfki zamkne³y siê, a z pod powiek pop³ynê³y ³zy, gdy trzy bronie spotka³y siê przy jej szyji. Nagle oczy Folin otwar³y siê na o¶cie¿, a ¼renice rozszerzy³y, gdy kolano napastnika zag³êbi³o siê w jej ¿o³±dku. Zmys³y opu¶ci³y dziewczynê i uwolniona spod ja¿ma, wyci±gniêtych z drzewa, katharów opad³a g³ucho na ziemiê. Zabójca odwróci³ siê szybko w stronê pozosta³ego ¶mia³ka i odstraszaj±c Reae gwa³townym ruchem rêki sci±g±³ czarny kaptór i ruszy³ na mê¿czyznê. Toran dostrzeg³ kobiec± twarz z lekko skosnymi oczami, pomijaj±c zabrudzenia skóry i uko¶n± szramê na czole, mog³a wydawaæ siê poci±gaj±ca i jeszcze te charakterystyczne szpiczaste uszy. Ciemno¶æ rzucana przez chmury spowi³a jej postaæ, gdy zbli¿y³a siê do Torana na oko³o piêæ metrów. Musia³ wprowadziæ w ¿ycie plan, inaczej te zbli¿aj±ce siê egzotyczne ostrza, mia³y byæ jego koñcem.

Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Piotreksus



Do³±czy³: 24 Wrz 2006
Posty: 194
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: z Otch³ani

PostWys³any: Wto 18:24, 28 Lis 2006    Temat postu:

Mê¿czyzna klêcz±cy przed Jasmine wsta³ nagle chwiej±c siê nieznacznie. Trzecie oko o czerwonej barwie zamknê³o siê powoli nic po sobie nie pozostawiaj±c. Przymglone oczy patrzy³y przed siebie, gdy mê¿czyzna zamaszystym ruchem zmieni³ pozycjê no¿a, tak by ostrze uchodzi³o zwyczajnie, miedzy palcem wskazuj±cym i kciukiem.
- Oko Ssard ugiê³o siê. Milcz±cy s± pod wra¿eniem twoich umiejêtno¶ci, cesarski ³owco. Niech ¶mieræ zawsze kroczy za tob±. Martwe me zmys³y i martwe cia³o. - Prawa reka zabójcy szybko powêdrowa³a do lewej strony jego w³asnej szyji. Szybki ruch ostrza i zakrwawione zw³oki przeciwnika Jasmine g³ucho opad³y na ziemiê. Ogieñ, który przed chwil±, w makabrycznej roz¶wietlaj±cej niebo fali, rozla³ siê wokó³, przygasa³ zraszany pierwszymi ³zami niebios.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dragon_Warrior
God Emperor


Do³±czy³: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczyta³: 0 tematów

Pomóg³: 16 razy
Ostrze¿eñ: 0/5

PostWys³any: Wto 20:51, 28 Lis 2006    Temat postu:

Toran po raz ostatni spojrza³ na le¿±c± Folin. Nie widzia³ ¶miertelnego ciosu lecz nie móg³ go wykluczyæ. Lecz je¶li ten nie pad³, to by³a jeszcze szansa. Tym wiêksza, im wiêksze bêdzie jego po¶wiêcenie.

Wtedy, przed laty by³ zbyt m³ody by podj±æ walkê o ¿ycie siostry. Podda³ siê zamiast i¶æ b³agaæ maga o jej ¿ycie. Wystarczy³o obiecaæ mu dozgonna s³u¿bê czy mo¿e nawet u¿yæ si³y. Wtedy by³a jeszcze szansa lecz on j± zaprzepa¶ci³. Nie zrobi³ nic. Pozosta³ przy siostrze i patrzy³ na jej powoln± ¶mieræ. Licz±c na cud, który nigdy nie nadszed³.
Teraz los da³ mu byæ mo¿e kolejn± szansê. Okazjê aby zmazaæ swoj± m³odzieñcz± winê. To wtedy poprzysi±g³ zemstê. Wtedy tak¿e podj±³ naukê, aby w przysz³o¶ci okazaæ siê lepszym magiem ni¿ bezduszne potwory z wie¿. To w³a¶nie ¶mieræ siostry odebra³a mu m³odzieñcze lata. Lecz teraz ta sama ¶mieræ mo¿e uratowaæ ¿ycie Folin.
Nie by³o czasu na wahanie. Nie by³o miejsca na lêk. Nie by³o tak¿e mowy o zachowaniu bezpiecznej odleg³o¶ci. By³a jedynie determinacja i przygotowany wcze¶niej plan. Atak, który musia³ siê udaæ nawet gdy cen± za niepowodzenie by³o jego w³asne ¿ycie. Móg³ uciec. Lecz tym razem pozosta³. Nie by³o ju¿ drugiej m³odo¶ci do stracenia.


Chwycone za lotki strza³y cofnê³y siê niczym przygotowana do ataku w³ócznia. Prawa rêka wzniesiona poprzecznie wzd³u¿ klatki piersiowej wygl±da³a jak gdyby dzier¿y³a niewidzialn± tarczê. Ukryte w jej d³oni sk³adniki, delikatnie zaczyna³y pulsowaæ.
- Stañ choæ raz do wyrównanej walki krwawa wyrocznio ¶miertelnych. Zap³aæ za swe b³êdy.
Mimowolny i ponury u¶miech przeci±³ twarz napastniczki. Milczenie potwierdzi³o pewno¶æ siebie. Atak zabójczyni nast±pi³ niemal natychmiast. Zignorowa³a fa³szywe ostrze¿enia. Wyraz jej twarzy mrozi³ krew w ¿y³ach, potworn± pewno¶ci± siebie. Ruchy zdawa³y siê rozpoczynaæ szybki i wyuczony taniec ¶mierci.

Palce prawej d³oni Torana wystrzeli³y z zaci¶niêtej piê¶ci. Wymawiane za¶ pó³g³osem s³owa brzmia³y jak modlitwa. Pierwszy sprowokowany nienaturalnym zachowaniem cios, pad³ zbyt wcze¶nie by trafiæ.
Ukrywany pod iluzj± ogieñ p³on±³ ju¿ niczym pochodnia w chwili gdy katar przecina³ powietrze przed odskakuj±cym Toranem. – Duchu p³omienia ruszaj. - Ci¶niêta na spotkanie z drugim ciosem sakwa oderwa³a siê od rêki wraz z czê¶ci± p³omienia.
Zaklêta moc lotki ust±pi³a potêdze p³omienia. Zabójczyni nie mog³a jednak cofn±æ raz rozpêdzonego ostrza. Spróbowa³a jednak uchyliæ siê przed pociskiem. Na pró¿no. Napêcznia³e od zaklêcia sk³adniki eksplodowa³y na wysoko¶ci jej ramion.
Ogieñ b³yskawiczne ogarn±³ jej nieos³oniêt± twarz i wiêksz± czê¶æ torsu. O¶lepiona lecz wci±¿ przytomna elfka podrzuci³a katary w górê chroni±c siê przed kolejnym ciosem Torana. Zrobi³a to mimo, i¿ moc kolejnego zaklêcia oszuka³a by jej oczy. Strza³y minê³y jednak cel cofaj±c siê przed potêga ostrzy.
Sam za¶ zaklinacz cofn±³ siê raz jeszcze by unikn±æ kontrataku. Ciosy nie pod±¿y³y jednak za jego unikiem. Zabójczyni przeciê³a tylko powietrze wokó³ siebie. W ¶lepym lecz wci±¿ morderczym piruecie tkwi³a jej ostatnia gro¼ba. Wyuczone przeniesienie ciê¿aru i ju¿ bieg³a w kierunku drzew. Zupe³nie tak jak kilka chwil wcze¶niej podczas swego markowanego odwrotu.

Toran raz ju¿ da³ siê nabraæ. Tak samo jak i raz w m³odo¶ci unikn±³ ostatecznej konfrontacji. Le¿±ca kilka kroków dalej Folin nie mog³a za to zap³aciæ tak jak jego siostra.
Wybi³ siê lekko i ruszy³ w po¶cig za przeciwnikiem. Tl±ca siê wci±¿ d³oñ da³a o sobie znaæ ju¿ wcze¶niej lecz dopiero teraz wcisn±³ j± pod prawe ramie aby zdusiæ resztki ognia.
Uciekinierka bieg³a po omacku niemal po linii prostej. Rozpoznany wcze¶niej teren wirowa³ po¶ród p³omieni, lecz wci±¿ wydawa³ siê znajomy. Skryte pod uwolnionymi od ostrzy d³oñmi, oczy i uczy pali³y. Mimo tego spojrza³a raz jeszcze przez ramiê aby zlokalizowaæ ewentualne niebezpieczeñstwo. Ogieñ prze¿era³ siê przez skórê ¿r±c bole¶nie, jakby od wewn±trz. Straci³a go z oczu. Wzrok nikn±³ z ka¿dym uderzeniem bólu by powracaæ z rozs±dkiem nakazuj±cym szybki odwrót.

Toran bieg³ z ca³ych si³ po ³uku tak aby nawet na chwilê nie znale¼æ siê równo za plecami przeciwnika. Nie móg³ pope³niæ b³êdu wroga. Choæ z drugiej strony po tym co widzia³ nie sposób by³o nie doceniæ przeciwnika. Najwa¿niejsze by³o wiêc pozostanie poza zasiêgiem jej wyczulonych zmys³ów. Pozostanie w martwym polu na które nie mo¿e spojrzeæ przez ramiê. Raz jeszcze ¶cisn±³ strza³y, tym razem zaraz przy grotach.

Nie ma ju¿ miejsca na wyrównan± walkê. Na wspó³czucie dla pokonanych. Na zgubne zasady.
Mo¿e i by³a pokonana lecz wci±¿ ¶miertelnie niebezpieczna.
Mo¿e i by³a kobiet± ale pozostawa³a zabójczyni±.
Mo¿e i nie by³ morderc± lecz by³ rz±dny zemsty. Zemsty za ¶mieræ siostry i zemsty za Folin.


Uderzenie nie by³o silne lecz jak najbardziej wystarczaj±ce. Wbijaj±ca siê w ³opatkê strza³a trzasnê³a. Utkwiwszy w ciele grot zielonej strza³y b³ysn±³. Assasinka upad³a twarz± w ziemiê. Ogieñ stêpi³ jej zmys³y. Usta za¶, bezwiednie otwarte w poszukiwaniu odbieranego, przez zaklêcie i p³omieñ, oddechu nabiera³y tylko ziemi.

Toran nie przygl±da³ siê jednak tej makabrycznej agonii. Bieg³ teraz w kierunku wielkiej sosny, pod któr± le¿a³a Folin. Prawa rêka szuka³a przy pasie zió³ i sk³adników wspieraj±cych leczenie, za¶ popalona d³oñ lewej pomaga³a jej na tyle na ile tylko zdo³a³ opanowaæ wywo³ane przeszywaj±cym bólem skurcze.

J
ednego by³ pewny je¶li Folin jest ranna, to zrobi co tylko w jego mocy.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lamarath



Do³±czy³: 07 Wrz 2006
Posty: 298
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: P³ock

PostWys³any: Wto 22:14, 28 Lis 2006    Temat postu:

Jasmine

Kiedy zw³oki maga-zabójcy pad³y bezw³adnie dziewczyna kiwnê³a g³ow± ze zrozumieniem. Salut, jaki otrzyma³a od by³ego wroga, nape³ni³ j± dziwn± melancholi±. Ca³a sytuacja by³a jak mu¶niêcie szczê¶liwej d³oni Bogini, a Jasmine nieszczególnie lubi³a ten sposób zwyciêstwa. Gdyby odezwa³a siê u³amek chwili wcze¶niej i wyjawi³a tym samym przeciwnikowi, ¿e przegra³a, z pewno¶ci± zaby³by j±, zanim pope³ni³by samobójstwo. Magowie-skrytobójcy nie partacz± powierzonych misji, chyba ¿e spotykaj± silniejszego od siebie albo maj± pecha. Najemniczka nie mia³a z³udzeñ, nie by³a lepsza ni¿ jej przeciwnik. Mo¿e sprawnie broni³a siê przed jego atakami, ale nie mog³a przej¶æ jest gardy, jakichkolwiek trików nie stosowa³a. Nawet niezwyk³y i przez wielu uwa¿any za niemo¿liwy atak Krzuszyciela Cierni, który wykorzystuje naturalne odruchy obronne przeciwnika i niecodzienn± akrobatykê cia³a, zosta³ odparty a nawet wykorzystany dla jej szkody. Troche ¿a³owa³a, ¿e nie pozna³a imienia tego zabójcy. Taka bieg³o¶æ bez w±tpienia zas³ugiwa³a na uwiecznienie w Kronikach lub chocia¿ w jakiej¶c legendzie.
Schowa³a no¿e do pochew i powstrzymuj±c ból podczo³ga³a siê do zw³ok mê¿czyzny. Przyjrza³a siê jego twarzy i oczom pokrytym bielmem. Zapisa³a sobie w pamiêci szczegó³y jego powierzchowno¶ci, by dowiedzieæ siê kim jest, je¶li zdo³a siê jutro obudziæ. Po lewej rêce przebieg³y j± dreszcze. Praw± zamknê³a oczy le¿±cego. Przez chwilê nasz³a j± my¶l by go przeszukaæ, ale przeczuwaj±c jak niewiele jej zosta³o czasu, nim straci kontrole nad swoim ja¼ni±, oraz bior±c pod uwagê, bieg³o¶æ w fachu martwego zabójcy, odrzuci³a j±. I tak nie wzi±³by ze sob± wa¿nych informacji na misjê. Zabra³a jego nó¿ i podczo³ga³a siê dalej pod wozem. Dostrzeg³a swoj± torbê i trochê dalej z lewej le¿±c± kuszê. Skierowa³a siê w tamt± stronê. Wewn±trz ciemno¶æ wyrywa³a siê z klatki woli.
Jeszcze tylko dwa kroki. Ból stawa³ siê s³abszy i bardziej odleg³y. Gdzie ogieñ? Gdzie pozostali? Gdzie Giharu...
Chwyci³a torbê i otworzy³a j±. Powieki zaci±¿y³y a lewa rêka, na której siê opiera³a ugie³a siê. Jasmine uderzy³a twarz± o mokry piasek traktu... Torba otworzy³a sie i wypad³y z niej dwie fiolki z p³ynem.
Daemea... Jej d³oñ powêdrowa³a do kieszeni p³aszcza sk±d wyci±gnê³a trzeci± fiolkê. Wszystkie schowa³a spowrotem do torby. Zamar³a na chwilê, na nachodz±c± j± my¶l...
By³a na no¿u. Je¶li nie zadzia³a³a na maga, to mo¿e oznaczaæ, ¿e ten z przeciêtymi ¶ciêgnami nied³ugo siê obudzi...
Ciemno¶æ otoczy³a Jasmine wyrywaj±c siê wreszcie z klatki, w której tak d³ugo wiêziona by³a przez wyszkolenie dziewczyny. Urêkawiczniona d³oñ odruchowo przyci±gnê³a skórzany pakunek do cia³a. W jej umy¶le zabrzmia³ z³owrogi i przera¿aj±cy ¶miech.
Teraz ja ¿yjê!
Przed oczami nieprzytomniej ukaza³a siê twarz ukryta za b³ekitn± chust±. W jej oczach p³on±³ ogieñ dziewiêciu piekie³, a u¶miech sprawia³, ¿e krew zmienia³a siê w lód...


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lamarath



Do³±czy³: 07 Wrz 2006
Posty: 298
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: P³ock

PostWys³any: Nie 13:16, 03 Gru 2006    Temat postu:

Jasmine

Podda³a siê koszmarom nie mog±c walczyæ z braku si³. Ciemno¶æ nie¶wiadomo¶ci rzadko dawa³a odpoczynek od chaosu urojeñ. Nie mog³a siê ruszyæ i ucieæ przed oprawcami z jej umys³u. Pogoñ trwa³a bez koñca...
Wtedy poczu³a ciep³o na skórze. Gêsta mg³a otoczy³a drogê, któr± ucieka³a przed zamaskowanymi mordercami. Wci±gnê³a g³êboko powietrze uspokajaj±c oddech. Smak czerwonego, po³odniowego wina jaki poczu³a w ustach nie wspó³gra³ z ostrym zapachem amoniaku. Odrzuci³a w ty³ g³owê nie mog±c zaczerpn±æ kolejnego tchu. Poczu³a jak jaka¶ potê¿na si³a uderza w ni± powalaj±c na ziemiê.
Otworzy³a oczy.
K³ucie w piersi oznacza³o prze¿yty przed chwil± olbrzymi fizyczny wysi³ek. Bola³a j± lewa d³oñ, wysy³aj±æ w g³±b cia³a nieprzyjemne fale dreszczy. Jasmine zacisnê³a piê¶æ daj±c do zrozumienia istocie mieszkaj±cej w jej d³oni, ¿e odzyska³a ¶wiadomo¶æ. Ból powoli pocz±³ zanikaæ. Ból g³owy i sztywno¶æ cia³a przyæmi³y zmys³y dziewczyny. Próba zmiany pozycji przypomnia³a jej o no¿u utkwionym w udzie. Otworzy³a torbê i wyjê³a z niej szpule bawe³nianej tkaniny, fiolkê z Daeme± i buk³ak z wod±. Zmoczy³a banda¿e uwolni³a kroplê p³ynu na bia³± tkaninê. P³yn parali¿uj±cy, je¶li go odpowiednio rozcieñczyæ znakomicie znieczula³ i oczyszcza³ rany.
Powoli wyjê³a ostrze z uda. Niewielka smuga krwi zabarwi³a spodnie czerwieni±. Na szczê¶cie ostrze nie uszkodzi³o ¿adnej arterii.
Jasmine przewi±za³a nogê ciasno nas±czonym banda¿em. Od razu poczu³a niewielkie mrowienie - efekt dzia³ania narkotyku. Ból znikn±³ pozostawiaj±c po sobie uczucie sztywno¶ci. Rana na ramieniu, która unieruchomi³a jej lew± rêkê, straci³a juz sw± parali¿uj±c± w³a¶ciwo¶æ.
Jasmine odetchnê³a g³eboko. Z trudem pod¼wignê³a siê na nogi i podnios³a swoje rzeczy. Cofnê³a siê kilka kroków i opar³a o wóz.
Gdzie pozostali...
Przywo³a³a z g³ebi umys³u obraz z mistycznego oka, które zostawi³a w lesie. Zobaczy³a le¿±cego ³owcê i Folin, kilka kroków dalej...


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Piotreksus



Do³±czy³: 24 Wrz 2006
Posty: 194
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: z Otch³ani

PostWys³any: Pon 11:21, 04 Gru 2006    Temat postu:

Toran podbieg³ do Folin, której cia³o le¿a³o bezw³adnie pod drzewem. Z kacika ust dziewczyny pop³ynê³a strzu¿ka krwi a jej oddech by³ szybki i p³ytki. Upuszczony nó¿ le¿a³ gdzie¶ z boku. Cia³o Arta le¿a³o oko³o piêciu metrów dalej przy krzewie, za którym siê chowali. Nagle z pomiêdzy krzaków wyszed³ cz³owiek Ideona, Edemar, i z mieczem w d³oni podszed³ powoli do Torana - Co tu siê sta³o? Kogo stracili¶my? I gdzie jest ten uprowadzony brat?

Deszcz rozpada³ siê na dobre, a grzmot niós³ siê z daleka co jaki¶ czas, daj±c nieprzyjemne wra¿enie grozy. Konie zar¿a³y wyczuwaj±c co¶ w pobli¿u. Zza wozu wy³oni³a siê postaæ Ideona i jego kompana Arita. Jasmine dostrzeg³a ich w momecie pojawienia. Oboje byli nieco okopceni ale przedewszystkim mokrzy. Wszelkie ubranie i opatrunki namiêka³y w mgnieniu oka, Jasmine pomysla³a o suchym schronieniu. - Nic ci nie jest?! Gdzie jest twój brat?! - wykrzykn±³ Ideon, spogl±daj±c co raz to na Jasmine to na dwa cia³a przy wozie. Arit podbieg³ do osobnika w he³mie i podciêtymi ¶ciêgnami. - Ten ¿yje! - oznajmi³, a potem ruszy³ przed Ideonem do drugiego cia³a, le¿±cego ko³o Jasmine.

Giharu przez deszcz dostrzeg³ parê postaci w pobli¿u wozu, aby tam doj¶æ musia³ opusiæ swój kr±g. Wiatr nasili³ siê a drzewa ugie³y, szykowa³a siê potworna jesienna burza.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lamarath



Do³±czy³: 07 Wrz 2006
Posty: 298
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: P³ock

PostWys³any: Pon 16:40, 04 Gru 2006    Temat postu:

Jasmine

Kiedy deszcz dawa³ siê we znaki dziewczyna otuli³a siê szczelniej nieprzemakalnym p³aszczem z pajêczego w³ókna i zarzuci³a na g³owê kaptur. G³os Ideona przywo³a³ jej zmys³y do miejsca, w którym sta³a akurat w momencie kiedy dostrzeg³a zbli¿aj±cego siê Torana. Umys³ dziewczyny pozostawa³ bierny i ciê¿ko by³o go zmusiæ do normalnej pracy. Zwykle zajmowa³o trochê czasu nim odsyska siê sprawno¶æ intelektualn± po wyj¶ciu z G³êbokiego Stanu Walki.
- Nic ci nie jest?! Gdzie twój brat?!
Jasmine wysili³a siê na odpowied¼ obserwuj±c uwa¿nie otoczenie w poszukiwaniu jakiejkolwiek postaci.
- Bêdê... ¿yæ... Za... bi³am... jednego a... dru.. gi... jest... spa..ra... nie... ru..cho..my...
Dostrzeg³a w samotn± postaæ stoj±c± w pobli¿u miejsca, gdzie by³o ognisko. Otacza³ j± niewysoki wa³ ziemi i obserwowa³a ich uwa¿nie w skupieniu.
Uda³o siê, bracie...
Rozpoznaj±c w niej brata Jasmine u¶miechnê³a siê nieznacznie. Wskaza³a praw± rêk± przed siebie.
- Giharu... - imiê brata z dziwn± ³atwo¶ci± przesz³o jej przez usta.
Odwróci³a siê w stronê tylnego wej¶cia do wozu i ruszy³a podpieraj±c siê ¶ciany.
- Mu..szê... usi±¶æ. Tego... - wskaza³a na le¿±cego w he³mie - prze..s³u..chaæ...
Powoli dosz³a do wej¶cia i usiad³a daj±c odpocz±æ miê¶niom.
- To..ran w lesie... po... lewej... ranni...
Dziewczyna odetchnê³a g³êboko i zamknê³a oczy. Opar³a g³owê od ¶cianê wozu. Umys³ powoli odpoczywa³ od wysi³ku. S³ysza³a oddalaj±ce siê kroki ludzi Ideona zmierzaj±ce w stronê rannych w lesie...


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dragon_Warrior
God Emperor


Do³±czy³: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczyta³: 0 tematów

Pomóg³: 16 razy
Ostrze¿eñ: 0/5

PostWys³any: Pon 23:04, 04 Gru 2006    Temat postu:

Toran przyklêkn±³ przy Folin. Na szyi by³y tylko drobne zadrapania. Nie przeciê³y nawet skóry. Odetchn±³. Z daleka widzia³ tylko uderzenie w brzuch. Lecz to ran od ostrzy obawia³ siê najbardziej.
Mimo wszystko cienka stró¿ka krwi przypomina³a o swoim istnieniu. Siêgn±³ w g³±b pamiêci aby przypomnieæ sobie wszystko czego nauczy³ siê o uzdrawianiu. Przy tego typu ranach tylko magia mog³a pomóc. Zaklêcie czy mikstura to bez znaczenia. Choæ z drugiej strony lepsze to ni¿ skomplikowana trucizna, czy g³êboka rana zadana assasiñskim ostrzem. Wyci±gn±³ przygotowane wcze¶niej sk³adniki. Pierwszy, sypki roztar³ na brzuchu w miejscu ¿o³±dka. Drugi, li¶æ królewskiej miêty, przy³o¿y³ do drobnych ust.
Có¿ za ironia. Jego siostra zmar³a w wyniku podobnego uderzenia. Szczê¶liwie cios nog± jest s³abszy od spadaj±cego drzewa, a i on posiadaj±c aktualn± wiedzê, potrafi³by prawdopodobnie uratowaæ siostrê. Do tego w³a¶nie d±¿y³ przez lata nauki. Teraz wystarczy³o tylko wykorzystaæ te umiejêtno¶ci. Uspokaja³ siê tak¿e tym, ¿e i bez jego pomocy Folin wróci³a by prawdopodobnie do zdrowia.

- Co tu siê sta³o? Kogo stracili¶my? I gdzie jest ten uprowadzony brat? – S³owa pad³y nim zd±¿y³ rozpocz±æ inkantacjê. Toran odwróci³ siê w stronê przybysza lecz nie oderwa³ sk³adników od skóry. Uzbrojony cz³owiek. Rozpozna³ twarz. Jeden z ludzi Ideona. Zreszt± wrogowie byli dzisiaj mniej rozmowni.
- Jednak byli przygotowani. Czekali. Biegnij lepiej do pozosta³ych mo¿esz byæ jeszcze potrzebny. Tutaj ju¿ po wszystkim. I je¶li nie potrzebuj± pomocy to sprowad¼ tutaj Jasmine albo kogo¶ kto zna siê na broni assasinów. – Nie chcia³ czarowaæ z kim¶ za plecami. Nie po tym wszystkim. Traktowa³ by go tylko jak kolejne zagro¿enie – Ruszaj.

Jego wzrok wróci³ na blad± twarz Folin, gdy tylko Edemar zawróci³. Lecz my¶li kr±¿y³y jeszcze wokó³ Arta. Byæ mo¿e jest powa¿niej ranny. Lecz to j± namówi³ do tej wyprawy, nie jego. Sta³ siê wiêc za ni± odpowiedzialny. Wplót³ siê w niæ ¿ycia elfki i teraz nie móg³ jej tak zostawiæ.
Li¶æ nabra³ ju¿ niemal karmazynowego koloru. Zaklêcie bez trudu pod±¿y do ¼ród³a. Prawa rêka ¶cisnê³a lekko brzuch. Palce lewej uspokajaj±co przesunê³y siê po policzku Folin. Jedynie wskazuj±cy wci±¿ podtrzymywa³ li¶æ. Ból poparzonej d³oni dawa³ siê jeszcze kontrolowaæ. G³êboki wdech...
Gdy rozpoczyna³ nuciæ zaklêcie by³ ju¿ w transie. Jej sta³ siê melodi± do jego s³ów. Trwa³o to oko³o trzydziestu uderzeñ jej serca.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Piotreksus



Do³±czy³: 24 Wrz 2006
Posty: 194
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: z Otch³ani

PostWys³any: Wto 20:15, 05 Gru 2006    Temat postu:

Gdy Toran nuci³ inkantacjê kroki powolnie odchodzacego Edemara miesza³y siê z szumem strug deszczu. Rozb³ysk, dziesiêæ uderzeñ serca i grzmot. Nagle g³o¶ne chlapanie z prawej strony g³owy Torana przyku³o uwagê czaruj±cego. Migawka, w¶ciek³a twarz nacieraj±cego Edemara i d³ugi miecz pêdz±cy w stronê w stronê twarzy Torana. Pó³ uderzenia serca, przera¿enie i wizja smierci sparali¿owa³y ch³opaka, chcia³ z ca³ej si³y odskoczyæ, jednak mokra ziemia osunê³a siê pod nogami Torana i ch³opak upad³ na plecy. Miecz ¶wisn±³ nad jego g³ow±. Edemar bêd±c w rozbiegu znalaz siê w odleg³o¶ci dwóch kroków od pary przy drzewie. Odwróci³ siê chwytaj±c równowage na ¶liskim b³ocie, Toran zdo³a³ obróciæ siê i uklêkn±æ. Nastêpny grzmot, wiatr w¶ciekle ugina³ drzewa i szarpa³ krzakami. Woda sp³ywa³a po wycieñczonej twarzy Torana. - Tak bardzo lubisz tego psa! To mo¿e wysle was oboje do piek³a! Ale nie martw siê, najpierw siê z ni± trochê zabawiê. - Me¿czyzna znów nie ruszaj±c tarczy z pleców ruszy³ na Torana z zamachem d³ugiego miecza. Postaæ napastnika by³a s³abo widoczna, jedynie krótki b³ysk oswietli³ przez chwile nacierajacego wojownika.

Jasmine s³ucha³a oddalaj±cych siê mê¿czyzn do momêtu gdy wycie witru wszystko zag³uszy³o. W wozie sta³o za ni± pare skrzyñ, które trochê siê poprzestawia³y w drodze. Nag³y chlupot z prawej obudzi³ jej zmys³y, jednak nie mog³a zareagowac na czas. W wej¶ciu pojawi³ siê Ideon z wysoko uniesionym mieczem. Klinga mknê³a od góry na spotkanie smierci Jasmine. Kobieta odruchowo drgne³a i podnios³a lekko lêce w ge¶cie obrony, jednak cios nie dotar³. Ideon warcz±c z wsciek³o¶ci rzuci³ wzrokiem na zas³onê wozu, której deska mocujaca zatrzyma³a czubek miecza.

Giharu ju¿ mia³ opusciæ swój kr±g i ruszyæ na spotkanie wybawców gdy spostrzeg³, ¿e kto¶ ju¿ zmierza w jego stronê. W ciemno¶ciach i scianie deszczu trudno by³o okresliæ kto.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dragon_Warrior
God Emperor


Do³±czy³: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczyta³: 0 tematów

Pomóg³: 16 razy
Ostrze¿eñ: 0/5

PostWys³any: Wto 22:27, 05 Gru 2006    Temat postu:

Toran mia³ ju¿ szczerze do¶æ. Strach ustêpowa³. Musia³. Mêtlik w g³owie pl±ta³ siê odbijaj±c od wcze¶niejszych podejrzeñ i planów. ¦wiadomo¶æ ponownie przestawia³a siê na konfrontacje. Nie bra³ jednak wcze¶niej pod uwagê walki w zwarciu a do dopiero dwóch. Nie mia³ ju¿ niemal si³. Lecz wci±¿ pozostawa³o kilka przygotowanych wcze¶niej planów. Co wiêcej wiedzia³, ¿e nie bêd±c wojownikiem przyj±³ na siebie uderzenie zabójcy i prze¿y³. To za¶ z pewnosci± zawa¿y³o na równowadze si³. Silnym atutem by³o tak¿e to, ¿e Edemar by³ tylko pionkiem. Prostym nieskomplikowanym ostrzem na s³u¿bie tych, którzy wydawali rozkazy.

Dono¶ny ironiczny ¶miech Torana na moment zmiesza³ przeciwnika. Wystarczy³o to aby uchyliæ siê przed kolejnym niedba³ym ciêciem.
- Có¿ za g³upiec wami dowodzi³. – Kolejne dwa kroki w ty³ pomog³y zachowaæ wzglêdnie bezpieczn± odleg³o¶æ. – Nie potraficie nawet rozpoznaæ prawdziwego zagro¿enia. – Tylko jeden krok. Przeciwnik zwolni³. S³ucha³. – Skoro ja, prosty najemnik poradzi³em sobie z tym assasinem. To pomy¶l czy ktokolwiek zagrozi³ choæ naszej pracodawczyni. – Kolejny krok w ty³. W kierunku miecza Arta. – W stolicy nie da³o jej rady dwunastu moich ludzi. Nie da³ jej rady nawet mój nauczyciel. – Jeszcze chwila. – Dlatego teraz mieli¶my odci±gn±æ tylko wasz± uwagê jako ¿ywe tarcze. Mieli¶my og³upiæ Twoich pracodawców. Nie byli¶my potrzebni. Reae, bogini losu zabi³a ju¿ pewnie wszystkich. – Ptak zaatakowa³ w zamierzonym czasie. Nie drapa³ jednak ani nie dzioba³. Zwyczajnie przelecia³ tu¿ nad uchem Edemara by wyl±dowaæ kilka metrów dalej. Toran za¶ korzystaj±c z okazji da³ trzy kroki w tym i ukl±k³ idealnie nad upuszczonym mieczem. Zacisn±³ d³oñ na rêkoje¶ci i czeka³ na przeciwnika tak aby ten nie zauwa¿y³ zdobytej w³a¶nie broni. Czeka³ i mia³ nadziejê, ¿e strach przed drepcz±cym powili ma³ym ptakiem zdominuje jego niepewno¶æ i zmusi do ucieczki.


Post zosta³ pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dragon_Warrior dnia Wto 22:50, 05 Gru 2006, w ca³o¶ci zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lamarath



Do³±czy³: 07 Wrz 2006
Posty: 298
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: P³ock

PostWys³any: Wto 22:27, 05 Gru 2006    Temat postu:

Jasmine

Mkn±cy miecz odebra³ Jasmine wolê ¿ycia. Zdrada. Spodziewa³a siê tego i uwzglêdnili to w swoich planach. Zas³oni³a siê odruchowo, choæ i tak nic by to nie pomog³o. To bêdzie dobra ¶mieræ. Po¶ród wiecznego szumu wiatru, bez bólu i zmartwieñ.
NIE!!! Nie poddasz siê! Zakazujê ci!
Wewnêtrzna harmonia runê³a pod ciosem potê¿nego g³osu z g³êbin umys³u. Wstrz±s nim wywo³any o ma³o nie poderwa³ dziewczyny na równe nogi mimo bólu i zmêczenia. Wtedy pojawi³y siê obrazy.
Widzia³a brata, którego cia³o rozrywane jest na strzêpy, przez ludzi, których ostatnio widzia³a. Jego posoka by³a dla nich nektarem a wnêtrzno¶ci s³u¿y³y im do zabawy. Twarz Giharu by³a groteskowo wykrzywiona, tak, ¿e sam jej widok napawa³ dziwnym strachem zmieszanym z odraz±. Ludzie siê ¶miali bezczeszcz±c jego zw³oki ekskrementami i seksualnymi wynaturzeniami.
Potem zobaczy³a swego ojca-opiekuna z odciêtymi od cia³a koñczynami i zaszytymi ustami, w których tkwi³y roz¿arzone do bia³o¶ci wêgle, zadaj±ce nieustanny ból.
Nie nale¿ysz do siebie! Zabijaj! Informacje musz± przetrwaæ! Zabijaj dla Cesarza! Zabijaj dla nich!!!
Jasmine poczu³a ci¶nienie w g³owie. Czu³a jak jej krew przy¶piesza w ¿y³ach pod wp³ywem Imperialnego Uwarunkowania na³o¿onego na ni± podczas szkolenia, przez tajemniczych czarowników. W¶ród szpiegów i dywersantów te dwa s³owa, Uwarunkowanie Imperialne, wzbudza³y przera¿enie. Nie tylko dlatego, ¿e robi³o z uwarunkowanych ¶miertelnie gro¼n± i nieprzewidywaln± broñ, która w wiêkszo¶ci przypadków niszczy³a, oprócz wrogów, tak¿e sam± siebie a czasem nawet sprzymierzeñców, ale tak¿e z powodów etycznych. Uwarunkowana osoba traci³a w pewnym sensie wolno¶æ, wykraczaj±c± daleko poza doczesne ¿ycie.
Rytua³, w którym bierze udzia³ trzech Czarnoksiê¿ników bieg³ych w Magii Za¶wiatów oraz trzech Kap³anów ¦wi±tyni Daeda - Boga Dusz, zawi±zuje w poddanej mu osobie kilka prostych dyrektyw, które staj± siê najwy¿szym jej priorytetem. Dziêki temu, kiedy dana osoba znajdzie siê w sytuacji, w której co¶ staje na drodze do zakodowanego celu, zrobi wszystko by go osi±gn±æ, nawet ryzykuj±c w³asne ¿ycie i ¿ycie wszystkich wokó³.
Takie uwarunkowanie jest warunkiem koniecznym przyst±pienia do oddzia³u, dlatego Szept jest tak potê¿ny i nie ma w¶ród nich zdrajców.

Miê¶nie Jasmine zesztywnia³y w automatycznej reakcji organizmu. Maszyneria jej umys³u ruszy³a b³yskawicznym tempem ustalaj±c jedyny scenariusz maj±cy najmniejsze szanse powodzenia. Informacja musi dotrzeæ do goñca...
Prawa rêka dziewczyny potê¿nym uderzeniem skruszy³a wewnêtrzne komory w naszyjniku z bia³ego kryszta³u spoczywaj±cym na jej piersi. Przezroczysty p³yn wdar³ siê do krwi przez rany zadane ostrym kamieniem. Szum wiatru i deszczu przerodzi³ siê w niekoñcz±cy siê krzyk, s³yszany tylko przez kobietê.
W tym samym momencie lewa rêka siêgnê³a rêkoje¶ci krótkiego miecza i b³yskawicznym ruchem wbi³a go w twarz kupca, tak, ¿e ten nie zd±¿y³ dokoñczyæ przekleñstwa, po tym jak jego broñ ugrzêz³a w drewnie.
Ogieñ w ¿y³ach pali³ niemi³osiernie. ¦wiat przykry³a ciemno¶æ, przez któr± przebi³y siê po chwili nienaturalne odcienie widzenia Oculusa. Jasnoczerwone cia³o Ideona powoli traci³o intensywno¶æ. Po lewej pojawi³ siê obraz ze zdalnego oka, które zostawi³a w pobli¿u towarzyszy. Zauwa¿y³a jasnoczerwon± postaæ stoj±c± nad otoczonymi szar± po¶wiat±, le¿±cymi postaciami. Krzyk w jej g³owie nasili³ siê.
Jasmine nabra³a w p³uca powietrze i wykrzyknê³a z ca³± si³± ostatnie zdanie, zanim wpad³a w furiê Uwarunkowania.
- ZDRADA!!! GIHARU!!! UCIAKAJ!!!
Krzycz±c ju¿ bieg³a nieludzk± prêdko¶ci± do miejsca, które widzia³a wewnêtrznym wzrokiem. K±tem oka dostrzeg³a po swej prawej kolejn± czerwon± postaæ zmierzaj±c± w stronê otoczonego zielon± aur± mê¿czyzny. Prawa rêka siêgnê³a do torby, po czym wystrzeli³a w stronê przeciwnika miotaj±c w niego ma³ym sztyletem. Uwaga Jasmine pozosta³a skupiona jednak na celu w lesie. Krótki miecz ocieka³ krwi± w pewnej urêkawicznionej d³oni. W drugiej zago¶ci³ nó¿ Kethra, kiedy dziewczyna przedar³a siê przez krzewy przy trakcie. Czu³a jak jej serce bije tak szybko, ¿e rytm zaczyna zlewaæ siê w jednolity d¼wiêk. Z nosa, oczu i uszu p³ynê³a jej krew. Rana na udzie tak¿e obla³a siê czerwieni±. Przeskoczy³a przez ostatnie oddzielaj±ce j± od wroga zaro¶la i runê³a na mê¿czyznê. Miecz z potê¿n± si³a zadzwoni³ o stal w d³oni Edemara odrzucaj±c j± w lewo. W tym samym momencie Kethra zag³êbi³a siê ostrzem w jego brzuch tn±c w górê, a¿ rêka Jasmine zatrzyma³a siê na mostku przeciwnika. Dziewczyna spojrza³a na Torana i ten zobaczy³ w jej oczach ogieñ furii. Wokó³ da³o siê us³yszeæ d¼wiêk przewracanego drzewa. Wewnêtrzny g³os da³ dziewczynie do zrozumienia, ¿e ostatni przeciwnik pad³ trupem i teraz najwa¿niejsza jest informacja.
Warknê³a na Torana beznamiêtnie niczym golem.
- Daj mi papier i pióro albo zginiesz!


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dragon_Warrior
God Emperor


Do³±czy³: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczyta³: 0 tematów

Pomóg³: 16 razy
Ostrze¿eñ: 0/5

PostWys³any: Wto 22:48, 05 Gru 2006    Temat postu:

Toran rozpozna³ Jasmine dopiero po chwili. Zwolni³ uchwyt na rêkoje¶ci i wzniós³ rêkê w kierunku koni.
- Zostawi³em w jukach. - Za¶ po dwóch g³êbokich oddechach doda³. - tylko uwa¿aj tam mo¿e byæ jeszcze jeden.

¦wiadomo¶æ nie opu¶ci³a go tylko dlatego, ¿e wiedzia³ o tym co musi jeszcze zrobiæ. Folin i Art czekali na jego pomoc. Wyci±gn±³ jeden z królewskich li¶ci i w³o¿y³ go do ust. Mia³ nadzieje, ¿e to przywróci mu choæ namiastkê si³.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lamarath



Do³±czy³: 07 Wrz 2006
Posty: 298
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: P³ock

PostWys³any: Wto 23:07, 05 Gru 2006    Temat postu:

Jasmine

Ruszy³a bez chwili wahania w kierunku wskazanym przez Torana. Teraz liczy³o sie tylko jedno - wiadomo¶æ. Czu³a jak w jej ¿y³ach szaleje narkotyk, zdejmuj±c ograniczenia na³o¿one na organizm, niebezpiecznie zbli¿aj±c Jasmine to granicy.
Biegn±c co si³ za³adowa³ kuszê i zawiesi³a j± w gotowo¶ci przy nadgarstku. Krzyk w jej g³owie rozmy³ siê w szalony szum rozk³adaj±c powoli umys³ dziewczyny na czê¶ci pierwsze. Wyczulone zmys³y wy³awia³y ka¿d± namiastkê zagro¿enia.
Minê³o sze¶ædziesi±t uderzeñ serca kiedy Jasmine dotar³a do miejsta postoju. Zauwa¿y³a konie wóz kogo¶, kogo w dawnym ¿yciu zna³a pod imieniem Ricco. Ujrza³a z³owroga aurê ¶mierci. Ricco by³ martwy. Podbieg³a do wozu by sprawdziæ czy morderca nie zosta³ jeszcze przy ofierze. Nic, tylko martwy m³odzieniec. Rozejrza³a siê uwa¿nie w poszukiwaniu ostatniego z ludzi Ideona oraz innych ewentualnych zagro¿eñ. Wyeliminowa³a wszystkie zagro¿enia i podbieg³a do juków, po¶piesznie wyci±gaj±c z nich pióro, atrament i papier.
Krzyki ucich³y pozostwiaj±c w g³owie Jasmine pustkê i spokój. Nawet szum jej w³asnej krwi i bicie serca ucich³y pozostawiaj±c miejsce wyczulonym zmys³om nas³uchuj±cych otoczenia. Wbieg³a do wozu klêkaj±c przodem do wej¶cia. Kusza by³a gotowa do strza³u w ka¿dego, kto wejdzie w jej pole ra¿enia i kogo jej pod¶wiadomo¶æ uzna za zagro¿enie. Zaczê³a pisaæ wiadomo¶æ stosuj±c kod symbolizuj±cy najwy¿szy priorytet.
Kiedy skoñczy³a ogieñ w jej zy³ach zgas³ ustêpuj±c miejsca bólowi.
Pad³a na deski dysz±c ciê¿ko. Wróci³a ¶wiadomo¶æ...
Giharu... Dobrze, ¿e wyszed³e¶ z tej sytuacji... Heh... szkoda, ¿e tak krótko siê widzieli¶my...
Jasmine nie spodziewa³a siê prze¿yæ. Ostateczna Sprawa - narkotyk zamkniêty w kryszta³owym naszyjniku nie nale¿a³ do tych delikatnych. Dawa³ cz³owiekowi nadludzk± si³ê, ale wyniszcza³ organizm niczym fala tsunami. Tak niewielu prze¿y³o jego dzia³anie, ¿e w organizacji stali siê podmiotem legend.
Ju¿ dzi¶ raz szczê¶cie mnie uratowa³o... Mo¿e jeszcze... - kaszel przerwa³ jej my¶l.
Dziewczyna ¶cisnê³a kartkê i ukry³a j± pod ubraniem.
Poczu³a lekko¶æ z jak± unios³a ja fala cieni. Nawet koszmary nie przysz³y by j± nêkaæ...
Przepraszam, braciszku...


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dragon_Warrior
God Emperor


Do³±czy³: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczyta³: 0 tematów

Pomóg³: 16 razy
Ostrze¿eñ: 0/5

PostWys³any: Wto 23:40, 05 Gru 2006    Temat postu:

Toran odprowadzi³ wzrokiem Jasmine po czym podniós³ miecz. Jeszcze jeden cz³owiek, gdzie¶ tam w mroku nocy. Lepiej go nie ignorowaæ. Szczê¶liwie, ¿e ten tutaj okaza³ siê skoñczonym durniem. Gdyby u¿y³ ³uku lub kuszy ju¿ by³oby po wszystkim. Po mnie i po Jasmine.
Skin±³ na ptaka i nakaza³ mu lataæ po okolicy i krzyczeæ "Kto¶ Ty" na widok ka¿dego cz³owieka. Mia³ nadziejê, ¿e Reae zrozumie to polecenie.
Podniesionym mieczem przebi³ spodnie tak aby stworzyæ z nich prowizoryczn± pochwê. Je¶li dzi¶ im siê uda bêdzie musia³ sprawiæ sobie nie tylko nowe ale i w³asn± broñ.
Wtarty w lew± d³oñ proszek nie zmniejszy³ bólu ale pozwoli³ znów zginaæ opuchniête palce. Gdy znów klêkn±³ przy Folin zauwa¿y³, ¿e stró¿ka krwi przysch³a za¶ jej oddech nieco siê wyrówna³. Mimo wszystko inkantacjê trzeba by³o zacz±æ od pocz±tku.
Melodyjne s³owa rozbrzmia³y po¶ród akompaniamentu ciê¿kich kropli deszczu. Drzewo na szczê¶cie dawa³o im czê¶ciow± os³onê.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Exus



Do³±czy³: 25 Lut 2006
Posty: 95
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: P³ock

PostWys³any: Sob 10:19, 09 Gru 2006    Temat postu:

Giharu

Postaæ podesz³a do maga obserwuj±c ka¿dy jego ruch. Mag podniós³ g³owê by móc obserwowaæ co siê dalej wydarzy.
- Hej, ty jeste¶ Giharu, ten mag którego mieli¶my uratowaæ? - W³a¶nie takie s³owa chcia³ us³yszeæ mag. S³owa które mia³y oznajmiæ zakoñczenie walk i powrót do „normalnego” ¿ycia, zak³adaj±c ¿e magowie potrafi± prowadziæ „normalne” ¿ycie.

¦miech odbija³ siê echem wewn±trz umys³u m³odego maga. Nawet zas³onienie uszu nie pomog³o przyciszyæ znienawidzonego odg³osu wspomnieñ. Wtedy druga kobieta wyci±gnê³a rêkê. Wydawa³o by siê ¿e ¶miech na chwilê ucich³. ¯ycie przecie¿ nie sk³ada siê z samych z³ych wspomnieñ. Zrobi³ kilka kroków do przodu i stan±³ twarz± w twarz z siostr±. Chwila ciszy, pewnego rodzaju parali¿. Gdzie¶ ju¿ widzia³ podobn± sytuacje, spotkanie po kilkunastu latach, a mo¿e kilku dziesiêciu... Ka¿de z nich k±pa³o siê w innej rzece czasu. M³ody mag znalaz³ siê w objêciach siostry.
Kiedy¶ zastanawia³ siê kto kogo bardziej potrzebuje. Szept zabra³ jednak wszystkie my¶li, jedno s³owo wystarczy³o by obudziæ siê ze snu... „Zdrada...”


- ZDRADA!!! GIHARU!!! UCIAKAJ!!!
Mê¿czyzna stoj±cy przed magiem zrobi³ szybki zamach mieczem. Nie móg³ jednak doprowadziæ tego uderzenia do koñca. Stan±³ nieruchomy ze zdziwion± min± próbuj±c jeszcze walczyæ z czym¶, co go trzyma³o. Giharu powoli wsta³ zmieniaj±c u³o¿enie palców, ton g³osu i spojrzenie, zimne spojrzenie neutralno¶ci przeszywaj±ce napastnika. G³owa wojownika przekrêci³a siê o sto-osiemdziesi±t stopni a jego martwe cia³o pad³o u stóp maga. Rozproszywszy zaklêcie podniós³ miecz zdrajcy i pobieg³ w kierunku wozu.

Zwolni³ trochê widz±c jak±¶ postaæ wbiegaj±c± w las. Niestety nie móg³ jej zidentyfikowaæ przez nawa³nice spadaj±cych kropel. Najwa¿niejsze jednak by³o dotarcie do skrzyni - mag bez sk³adników do niczego siê nie nadaje. Dobiegaj±c do wozu zobaczy³ martwe cia³o kolejnego wojownika. Nie zatrzymuj±c siê wszed³ do ¶rodka i wzrokiem odnalaz³ potrzebn± skrzyniê. Od³o¿y³ miecz. „Jasmin-moja nadzieja” szepn±³ po czym otworzy³ skrzyniê. Na pocz±tku odk³ada³ niepotrzebne fiolki, ¶wiece i proszki których u¿ycie by³o niemo¿liwe w obecnej sytuacji. Ze z³o¶ci± rzuci³ p³achtê za siebie. –Przecie¿ to nie ta skrzynia! –krzykn±³ do siebie. Podszed³ do drugiej, która by³a otwarta. Zobaczywszy, ¿e prawie w niej nic nie ma zez³o¶ci³ siê jeszcze bardziej.
Ci idioci musieli powyci±gaæ moje sk³adniki.
Rozgl±daj±c siê po resztkach jakie zosta³y pozostawione w skrzyni i wzi±³ jedn± sakiewkê po czym podniós³ miecz i wybieg³ z wozu. Jedyne co móg³ teraz zrobiæ, to pod±¿yæ za postaci± któr± widzia³ wcze¶niej. Ruszy³ w kierunku lasu. Zatrzymuj±c siê zacisn±³ d³oñ na rêkoje¶ci miecza i drug±, z sakw±. Z³y na siebie wróci³ do wozu. Z³o¶æ zwiêksza³ siê tym bardziej, im mocniej próbowa³ siê jej pozbyæ. Z³o¶ci³ siê na to, ¿e zapomina o podstawowych sk³adnikach jakie z pewno¶ci± mog± mu siê przydaæ, ¿e zapomina o podstawowych naukach jakie mu wpajali przez tyle lat. Wiedz±c, ¿e z³o¶æ utrudnia a niekiedy uniemo¿liwia rzucanie zaklêæ t³umaczy³ sobie ¿e nie ma powodu siê denerwowaæ. Wyci±gn±³ z wozu jedn± buteleczkê któr± schowa³ do kieszeni i pobieg³ w stronê lasu.

W lesie zwolni³ trochê tempo staraj±c siê dostrzec kogokolwiek. Zobaczy³ postaæ klêcz±c± pod drzewem. Ulewa zag³usza³a kroki ale zmniejsza³a te¿ widoczno¶æ. Widzia³, ¿e postaæ prawdopodobnie jest czym¶ zajêta. Powolnym krokiem zbli¿a³ siê próbuj±c dostrzec ca³± sytuacjê.
Wtedy us³ysza³ g³os
- Kto¶ Ty? Kto¶ Ty?
Mag stan±³ jak by sparali¿owany. Zosta³ dostrze¿ony, teraz ruch nale¿a³ do...w³a¶nie, do kogo, przyjaciela, czy wroga? Jednak to nie ta my¶li sparali¿owa³ starszego mê¿czyznê. Widzia³ teraz jedno – gdzie¶ tu musi byæ mag, mag, który jest przygotowany na nadej¶cie nieproszonych go¶ci.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dragon_Warrior
God Emperor


Do³±czy³: 25 Lut 2006
Posty: 8790
Przeczyta³: 0 tematów

Pomóg³: 16 razy
Ostrze¿eñ: 0/5

PostWys³any: Sob 22:16, 09 Gru 2006    Temat postu:

Toran Zd±¿y³ zakoñczyæ inkantacjê gdy rozleg³ siê ostrzegawczy krzyk Reae. Nie by³o czasu aby przygotowywaæ zasadzkê, czy nawet ¿eby spróbowaæ ocuciæ Folin. Zreszt± i tak ju¿ nie mia³ zamiaru jej nara¿aæ.
Opar³ siê wiêc rêk± o drzewo i wolno osun±³ w dó³. Wszystko za¶ tak aby z daleka wygl±da³o na utratê przytomno¶ci. Je¶li przybysz zobaczy³ go pierwszy jedyn± nadziej± by³o ponownie udawaæ pokonanego, a jeszcze lepiej nieprzytomnego. W stronê niebezpieczeñstwa odwróci³ wiêc wzrok dopiero wtedy gdy siedz±c na ziemi z jednej strony os³ania³a go le¿±ca elfka z ty³u za¶ pieñ drzewa.
Zdrowa d³oñ zacisnê³a siê na rêkoje¶ci miecza. Toranowi pozosta³o ju¿ tylko wnikliwe studiowanie reakcji i zachowania przybysza.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Melania



Do³±czy³: 24 Wrz 2006
Posty: 10
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: Gdañsk/£ód¼

PostWys³any: Nie 9:35, 10 Gru 2006    Temat postu:

Art

Dzieñ zapowiada³ siê pogodnie, zefirek przepowiada³ rych³e przybycie wiosny. Jak co dzieñ rano szykowa³ siê na ³owieck± wyprawê z ojcem. Obraz jednak nagle siê zmieni³. Sta³ nad zmasakrowanymi zw³okami ojca, a wokó³ szala³ ogieñ. Po wiosce biega³y przera¿aj±ce zwierzêta i u¶mierca³y ka¿dego. Jedno z nich zwróci³o siê w jego kierunku. Art nie zd±¿y³ mrugn±æ, gdy wielkie cielskie przygniot³o go do ziemii. Próbowa³ siê wyrwaæ, ale có¿ mo¿e m³ody ch³opak przeciwko takiej sile besti. Zanim zemdla³ ze strachu i przeszywaj±cego ka¿d± jego komórkê bólu zauwa¿y³ dwa ¿ó³e ¶lepia, których ¿renice rozszerzy³y siê, a potem sta³y siê matowe. Potem by³a tylko ciemno¶æ.
Umieram...czy¿ to nie zabawne...umieraæ poraz drugi.
Jednak co¶ w otoczeniu, a mo¿e w nim samym nie dawa³o mu spokoju.
Je¶li umieram to czemu czuje mrowienie na brzuchu...czemu s³yszy szelesty i g³osy.
Powoli otworzy³ oczy. W blasku piorunu ujrza³ po swojej prawej stronie starszego cz³owieka z mieczem w d³oni. Na wprost niego, pare metrów dalej zauwa¿y³ Folin i Toran'a. Oboje byli chyba nieprzytomni.
Czy¿by ten cz³owiek ich zabi³...nie to niemo¿liwe, wyczuwam w nim strach, niepewno¶æ. Nie to napewno nie on, mo¿e to który¶ z naszych lub brat Jasmin. My¶li w g³owie Art'a przewija³y siê z szybko.
Szykim ruchem chwyci³ mê¿czyzne za kostki i powali³ na ziemiê.
- Toran! Folin! Co z wami!
Wyj±³ instynktownym ruchem toporki i zwróci³ sie do powalonego mê¿czyzny.
- Je¶li zaraz nie powiesz mi kto¶ ty, twoja ¶mieræ bêdzie bolesna i powolna!


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lamarath



Do³±czy³: 07 Wrz 2006
Posty: 298
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: P³ock

PostWys³any: Nie 12:25, 10 Gru 2006    Temat postu:

...

Do le¿±cych w lesie dotar³ z³owrogi têtênt kopyt. S±dz±c po odg³osie, je¼dziec zwolni³ trochê, kiedy przeje¿d¿a³ obok wozu. Jednak po chwili znów przy¶pieszy³, galopuj±c w stronê wioski, a¿ odg³os znikn±³ w szumie deszczu...


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Piotreksus



Do³±czy³: 24 Wrz 2006
Posty: 194
Przeczyta³: 0 tematów

Ostrze¿eñ: 0/5
Sk±d: z Otch³ani

PostWys³any: Nie 13:00, 10 Gru 2006    Temat postu:

- O lada...-Giharu upad³ na plecy, zanu¿aj±c swe mokre szaty w ciemnym le¶nym b³ocie.-...cznico - dokoñczy³. Upadek by³ ca³kiem ³agodny, bez korzeni lub kamieni jako pos³anie, miecz nie uciek³ z d³oni maga, a ten, choæ strugi wody o¶lepia³y go skutecznie, wpatrywa³ siê w powstaj±cego z ziemi mê¿czyznê. Jak móg³ go nie zauwa¿yæ? Czy ten mentlik w g³owie tak ograniczy³ jego zmys³y? Giharu plu³ sobie w brodê nie mog±c zrozumieæ sytuacji w której siê znalaz³. Nagle dotar³ do niego krzyk i gro¼ba osobnika.
- Je¶li zaraz nie powiesz mi kto¶ ty, twoja ¶mieræ bêdzie bolesna i powolna!
Art spogl±da³ na le¿±cego cz³owieka czekaj±c odpowiedzi, nagle widoczno¶æ pocze³a mu siê rozmywaæ, musia³ usi±¶æ. Giharu skupi³ wzrok na poziomym ciêciu w okolicach brzucha mê¿czyzny, krew przesta³a p³yn±æ z widocznej rany, jednak zdobi³a wiêkszo¶æ stroju, sp³ywaj±c a¿ do spodni. Czy¿by przeklêty nekromanta? Jednak jego sposób mówienia jest zbyt naturalny... - Jestem Giharu! Zabij mnie szarlatanie, gdziekolwiek siê chowasz! Jeste¶ z tymi porywaczami?! Pewnie to ty kierowa³e¶ wozem! Czemu tu nie wyjdziesz i nie podagamy?! - Art kompletnie nie wiedzia³ co siê dzieje, nagle gwa³towny zawrót g³owy przeszed³ prze jego czaszkê jak burza. Toporek wypad³ z lewej rêki mê¿czyzny, Art zrobi³ krok w ty³ i chwyci³ siê za g³owê. To nie by³a trucizna... ¶rodek parali¿uj±cy na bazie czrwonego bzu. Muszê szybko co¶ zrobiæ, bo ból g³owy mnie powali
Toran obserwowa³ dziwn± sytuacjê, lecz z zachowania Arta widzia³, ¿e ten jeszcze nie odzyska³ si³.


Post zosta³ pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wy¶wietl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum P³ocki Klub Fantastyki Elgalh'ai Strona G³ówna -> Archiwum masowe / Archiwa z sesji Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Id¼ do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Nastêpny
Strona 3 z 7

 
Skocz do:  
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów
Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach
Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów
Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów
Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach


fora.pl - za³ó¿ w³asne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Regulamin